------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Minęła godzina od ostatniego wydarzenia .Liam krzątał się w kuchni i nawet nie raczył zobaczyć co ze mną.Może jakby ktoś przyszedł wcześniej to może bym żyła?Usłyszałam krzyk z góry,poszłam za nim i doszłam do pokoju Lou.O nie tylko nie to o czym myślę!Przeszłam przez drzwi i zobaczyłam "Ona" nad Louisem z nożem.Jak mnie zobaczył zaczął się cicho śmiać.Pewnie,żeby go nikt nie usłyszał i żeby Louis umarł-ale ja na to nie pozwolę!
-Katy?-Usłyszałam za sobą.Poznałam ten głos.Nie wiedziałam czy się obracać Moja twarz znów była napuchnięta od łez ale się obróciłam.
Za mną stał Louis.Przyglądał mi się z nie dowierzaniem tak samo jak ja na niego.Teraz patrzyłam na jego ciało i na niego.On również na siebie spojrzał.
-Louis masz wracać do swojego ciała!-Powiedziałam ze łzami w oczach-Już!
-Ale jak....dlaczego...przecież..-Zaczął się jąkać-Nie umiem
-Lou dla mnie nie ma już ratunku-Odpowiedziałam uśmiechając się pocieszająco do niego ale sama siebie nie mogłam przekonać.
-Cooo?..-Louis znów zaczął się jąkać.
-Później Ci powiem ale proszę wejdź do swojego ciała-Odpowiedziałam poważnie,zależało mi na nim.
-Ale jak...ja nie umiem-Odpowiedział smutno i spojrzał na mnie.Widziałam w jego oczach łzy
-Skup się-Odpowiedziałam spokojnie,żeby go jeszcze bardziej nie denerwować.
Louis parę razy próbował i po 6 razie mu się udało.Ocknął się a mi ulżyło.Próbował wstać ale nie dał rady.
-Nie wstawaj-Powiedziałam uśmiechając się-Zaraz kogoś przyśle
-Mam to uciskać czy coś?-Zapytał się mnie.
-Tak ale nie masz żadnej chusteczki-Skrzywiłam się.Powędrowałam wzrokiem po pokoju.Zobaczyłam koszulkę.Spojrzałam na Lou on tylko kiwną głową.Podeszłam do koszulki i ją roztargałam.
-Masz uciskaj-Podałam mu i miałam zamiar wyjść.
-Katy słabo...-Odpowiedział i ledwo na mnie spojrzał
-Lou nie zamykaj oczów bo pogorszysz sprawę!-Powiedziałam do niego.Kiwną letko głową na zgodę.Wybiegłam i nie wiedziałam co robić.A może pogramy w podchody?Weszłam do kuchni,Li dalej siedział tylko jakiś przygnębiony i zrozpaczony.O nie!Nie zdążyłam zadzwonić!Zrzuciłam patyczek który leżał na szafce.Li od razu spojrzał na niego,ciągnęłam go a Liam szedł zdezorientowany i trochę wystraszony.Na szczęście nie zbaczał z drogi i szedł prosto za patyczkiem.Wszedł do pokoju i troszeczkę zbladł.
-Lou! Słyszysz mnie?-Próbował go obudzić.Miał nie zamykać oczów!Wstał i wybiegł z pokoju,usłyszałam otwieranie drzwi a później stawiane kroki.
-Wszedł do pokoju-Powiedziałam szeptem.-Lou ocknij się! Miałeś nie zamykać oczów! Mówiłam Ci coś!
Louis na chwile otworzył oczy i szepną ,,przepraszam".
-Louis nie przepraszaj nic się nie stało-Odpowiedziałam ze łzami w oczach.
-Przepraszam wszystkiego ci...
-Ciii...nie mów na głos ja cię rozumiem jak mówisz w myślach-Odpowiedziałam i uśmiechnęłam się.
-Wszystkiego ci nie powiedziałem.Od nie całego tygodnia miałem koszmary,ze mnie ten facet zabije i też mi czasem w nocy nawiedzał.-Powiedział przez myśli a mnie wstrząsnęło.
-Mogłeś mi powiedzieć! Mogłam ci pomóc!-Odpowiedziałam szeptem
-Nie chciałem cię w to wciągać-Skrzywił się
-Lou ja już od 5 lat jestem w to wciągnięta.Co do tego spania to miałeś racje nie mogłam spać bo miałam koszmary i zgadaniem też miałeś racje.Gadałam z nim-Odpowiedziałam i podrapałam się po głowie-Powiedziałam o słowo za dużo i mnie zabił.
-Coo..on Cię zabił?-Powiedział szeptem trochę zdruzgotany i wystraszony.
-Tak.....ale Tobie się nic nie stanie...nie pozwolę na to!-Skrzywiłam się patrząc na jego ranę.Podniosłam głowę i uśmiechnęłam się pocieszająco.-Gdzie ten Liam....zaraz wracam...
Wyszłam i szukałam po całym domu Li.Dopiero go znalazłam w"moim"pokoju,siedział na kolanach i płakał.Podeszłam do niego i dotknęłam go w ramię,obrócił się!.Ej a może on mnie słyszy? Warto spróbować bo jak słyszeli "Ona" to może mnie też będą słyszeli.
-Li idź do Louis'a,on traci dużo krwi-Powiedziałam spokojnie a Liam obrócił się i wybiegł.Poszłam za nim.Siedział nad Louisem i pewnie zastanawiał się co zrobić.Nagle usłyszałam jego głos.
-Jakby tu była Katy to by wiedziała co zrobić-Powiedział i skrzywił się a po jego policzka spłynęły łzy.
-Lou nie wiem co robić-Odpowiedział Li-Ocknij się
-Nie mogę-Powiedział Lou do mnie w myślach-Jestem za słaby
-Lou dla mnie nie jesteś słaby lecz silny-Powiedziałam i po moim policzku spłynęła znów łza ale ze mnie beksa!
Wysłuchał mnie,ledwo otworzył oczy i spojrzał na Liama.
-Li dzwoń na pogotowie!-Odpowiedział i skrzywił się.Li spojrzał na niego i wyciągnął telefon.Po 5 minutach przed domem pojawiła się karetka...
-Aaaaaaaaaa!!...-Krzyknęłam na cały domek.To tylko sen....Ja żyje,Louis nie krwawi.Siadłam na łóżku gdy do pokoju wpadł....Louis.-Aaaaa!
-Uspokój się!-Powiedział i podbiegł do mnie przytulając mnie.Po moich policzkach łzy leciały.-Ciii...spokojnie.
-Lou ty żyjesz...i ja też!!-Odpowiedziałam i przytuliłam go.Nagle w pokoju pojawiła się cała banda.
-Co się stało?-Zapytał zdezorientowany Li
-A nic..sprawa opanowana-Odpowiedziałam jak już się odczepiłam od Lou.
-A co się stało?-Zapytał zaciekawiony Zayn
-Miałam koszmar....już jest dobrze-uśmiechnęłam się do nich
Dziwnym sposobem wszyscy wyszli naraz zostawiając mnie samą z Lou.
-Louis przepraszam,że Cię obudziłam-Przeprosiłam i wstałam podchodząc do okna.
-Katy nic nie szkodzi....na Mnie możesz liczyć każdego dnia i nocy-Odpowiedział i uśmiechnął się.Mina mu po chwili zrzedła i przestał mówić.Obróciłam się w jego stronę i spojrzałam na niego.
-Lou powiedź mi prawdę-Zatrzymałam się i wzięłam głęboki oddech-Miewasz jakieś straszne koszmary czy Ci wydaje się,że Cię Ktoś obserwuje przez cały czas?
Louis spuścił głowę.Nie wiedziałam co to oznacza ale podeszłam do niego i usiadłam koło niego wyczekując odpowiedzi.
-Louis mi możesz powiedzieć...To zależy od Ciebie czy chcesz się ratować i przy okazji mnie uratować-Skrzywiłam się na wspomnienia mojego koszmaru.Naraz podniósł głowę i spojrzał na mnie.
-Co chcesz przez to powiedzieć?-Zapytał zdziwiony.Tym razem to ja spuściłam głowę.Bałam się,że pogorszę sprawę mówiąc mu co naprawdę się ze mną dzieje i pewnie z nim.Nawet nie wie w jakich naprawdę jest ze mną tarapatach.
-Lou...-Wzięłam głęboki oddech-Miewasz takie koszmary?
-Dobra przyznam Ci się ale tak-Odpowiedział i obrócił głowę.
-Lou...przepraszam-Odpowiedziałam i wyszłam z pokoju ze łzami w oczach.Na korytarzu spotkałam Sure.
-Katy?-Zapytała.Ej...gdzie ona była przez ten cały czas?Wyminęłam ją i wyszłam na pole w piżamie.(Czytaj:krótkie spodenki i bluzka na ramiączkach)Usiadłam na werandzie za domkiem i skuliłam nogi do piersi.
-Dlaczego mnie to musiało spotkać?!-zadawałam sobie to pytanie prawie codziennie.Niestety nie znałam na nie odpowiedzi.Nie wiem ile siedziałam i słuchałam wrzasków przyjaciół ale nawet nie wiedziałam kiedy zasnęłam przytulona w kolana.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Przebudził mnie jakiś krzyk z pokoju obok.
-Chwila kto ma pokój koło mnie?-zapytałem samego siebie.Naraz otworzyły mi się oczy szeroko i wyszedłem ze swojego pokoju wchodząc do Katy.Wystraszyła się i podskoczyła.Podbiegłem do niej i ją przytuliłem z całej siły.Gadała jakieś głupoty,że ja żyje i,że ona.Wszyscy wpadli do pokoju i zobaczyłem zdezorientowanych wszystkich tylko nie Niall'a. Niall wyglądał jakby za chwile się na mnie miał rzucić.Chyba,że mi się tylko wydawało.
-Co się stało?-usłyszałem głos przyjaciela.
Katy zaczęła się wiercić jakby chciała się uwolnić ode mnie,puściłem ją.
-Nic,tylko miałam koszmar....wszystko jest już dobrze-Odpowiedziała i uśmiechnęła się.Wszyscy wyszli bo ich przekonała.Uśmiech jej był wymuszony,nigdy takiego nie lubiłem przez co wiedziałem,ze coś się stało.Przepraszała mnie ale zawsze mogła liczyć na mnie.Mina jej zrzedła po chwili.Obróciła się i spojrzała mi głęboko w oczy powolnym krokiem podchodząc.
-Louis,powiedź mi prawdę-zaczęła a ja spojrzałem na nią-Miewałeś jakieś koszmary lub wydawało Ci się kiedyś,że ktoś Cię obserwuje?
Zaskoczyła mnie tym bardzo ale co miałem jej odpowiedzieć? Hej Katy...tak miewam czasem takie uczucie.Chyba mnie weźnie za jakiegoś chorego psychicznie...Dobra powiem jej.Jest moją przyjaciółką..zrozumie.
-Tak miewam czasami takie coś-zacząłem powoli i kontynuowałem-Ale to tylko czasem.
Zaczęła szybciej oddychać,wystraszony spojrzałem na nią.Napotkałem na drodze jej załzawione piwne oczy.Wstała i wybiegła z pokoju rzucając krótkie przepraszam.
-Za co ona mnie przeprasza?-zapytałem sam siebie i po chwili usłyszałem trzask drzwiami....wyszła.10 minut- tyle zajeło mi otrząśnięcie się co właśnie się stało.Potrząsłem głową chcąc odrzucić wszystkie złe wspomnienia.Wstałem i wyszedłem z pokoju napotkając Sure w holu.Dziwne troche była wstrząśnięta.
-Hej Lou...gdzie poszła Katy?-zapytał spoglądając na mnie.
-Emmm...nie wiem-odpowiedziałem wsruszając ramionami.-próbuje się tego dowiedzieć.
Ominąłem ją i wyszłem z domku.Rozglądałem się i nic nie zobaczyłem...taaa jak jej się coś stanie to mnie Niall własno ręcznie udusi...
-Co robić?-zapytałem się
-Louis!!!-usłyszałem krzyk.
Pobiegłem za nim na ogródek.Sura próbował jakoś okryć Katy kocem,który był na chamaku.Podbiegłem do niej i okrywając ją kocem podniosłem na ręce.
-Coś ty jej zrobił!-usłyszałem głos za sobą.
Obróciłem się z Katy na rękach.Niall-pięknie gorzej nie mogło być,nie?
-Nic jej nie zrobiłem-Odpowiedziałem spokojnie.
-To co ona tu robi?!-Zapytał Niall wściekły.O co ona tak się wścieka?
-Sama wybiegł z domu-Wtrąciła się Sura.
-Dlaczego wybiegła?!-Zapytał Niall i podszedł do mnie.
-Emmm...pokłóciliśmy się?-Odpowiedziałem niepewnie.
-O co?-Zapytał podchodząc coraz bliżej mnie.
-A ty co?-Zacząłem-książkę piszesz?
-Nie?-Odpowiedział szybko kwiając głową-tylko się o nią boję!
-O jak miło....-usłyszałem głos i spojrzałem na Sure ona stała i rozglądała się w szoku-Ale uciszcie się głowa mnie boli!!
Spojrzałem na Katy spoglądała na mnie.
-Możesz mnie puścić?-Znów wzieła głos podnosząć brew do góry.
-Tak,oczywiście-Odpowiedziałem i postawiłem ją na nogi.
-Dzięki
Wróciliśmy wszyscy do domu i rozeszliśmy się wszyscy do pokoi jeszcze nikt nie wiedział co jutro się stanie...
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
W końcu to napisałam! Przepraszam,że dopiero teraz to opublikowałam ale wiecie...szkoła i brak weny.Dozobaczenia do następnego postu :)
Wczoraj nasz kochany idol miał 21 urodziny!Dlaczego on nie może się odmładzać? W którymś momencie miałby tyle samo lat co ja!Dobra zboczyłam trochę z tematu...Życzmy mu szczęście,odnalezienia swojej drugiej połówki i jedzenia! ;) Żeby nigdy się nie poddawał i dążył dalej do swoich marzeń.
(Ja też spróbuje nie tracić nadzieji,że go kiedykolwiel spotkam.Będe dalej dążyć do spełniania swoich kochanych marzeń-dla niego!)