Strona główna

sobota, 29 listopada 2014

Rozdział 11


------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Minęła godzina od ostatniego wydarzenia .Liam krzątał się w kuchni i nawet nie raczył  zobaczyć co ze mną.Może jakby ktoś przyszedł wcześniej to może bym żyła?Usłyszałam krzyk z góry,poszłam za nim i doszłam do pokoju Lou.O nie tylko nie to o czym myślę!Przeszłam przez drzwi i zobaczyłam "Ona" nad Louisem z nożem.Jak mnie zobaczył zaczął się cicho śmiać.Pewnie,żeby go nikt nie usłyszał i żeby Louis umarł-ale ja na to nie pozwolę!
-Katy?-Usłyszałam za sobą.Poznałam ten głos.Nie wiedziałam czy się obracać Moja twarz znów była napuchnięta od łez ale się obróciłam.
Za mną stał Louis.Przyglądał mi się z nie dowierzaniem tak samo jak ja na niego.Teraz patrzyłam na jego ciało i na niego.On również na siebie spojrzał.
-Louis masz wracać do swojego ciała!-Powiedziałam ze łzami w oczach-Już!
-Ale jak....dlaczego...przecież..-Zaczął się jąkać-Nie umiem
-Lou dla mnie nie ma już ratunku-Odpowiedziałam uśmiechając się pocieszająco do niego ale sama siebie nie mogłam przekonać.
-Cooo?..-Louis znów zaczął się jąkać.
-Później Ci powiem ale proszę wejdź do swojego ciała-Odpowiedziałam poważnie,zależało mi na nim.
-Ale jak...ja nie umiem-Odpowiedział smutno i spojrzał na mnie.Widziałam w jego oczach łzy
-Skup się-Odpowiedziałam spokojnie,żeby go jeszcze bardziej nie denerwować.
Louis parę razy próbował i po 6 razie mu się udało.Ocknął się a mi ulżyło.Próbował wstać ale nie dał rady.
-Nie wstawaj-Powiedziałam uśmiechając się-Zaraz kogoś przyśle
-Mam to uciskać czy coś?-Zapytał się mnie.
-Tak ale nie masz żadnej chusteczki-Skrzywiłam się.Powędrowałam wzrokiem po pokoju.Zobaczyłam koszulkę.Spojrzałam na Lou on tylko kiwną głową.Podeszłam do koszulki i ją roztargałam.
-Masz uciskaj-Podałam mu i miałam zamiar wyjść.
-Katy słabo...-Odpowiedział i ledwo na mnie spojrzał
-Lou nie zamykaj oczów bo pogorszysz sprawę!-Powiedziałam do niego.Kiwną letko głową na zgodę.Wybiegłam i nie wiedziałam co robić.A może pogramy w podchody?Weszłam do kuchni,Li dalej siedział tylko jakiś przygnębiony i zrozpaczony.O nie!Nie zdążyłam zadzwonić!Zrzuciłam patyczek który leżał na szafce.Li od razu spojrzał na niego,ciągnęłam go a Liam szedł zdezorientowany i trochę wystraszony.Na szczęście nie zbaczał z drogi i szedł prosto za patyczkiem.Wszedł do pokoju i troszeczkę zbladł.
-Lou! Słyszysz mnie?-Próbował go obudzić.Miał nie zamykać oczów!Wstał i wybiegł z pokoju,usłyszałam otwieranie drzwi a później stawiane kroki.
-Wszedł do pokoju-Powiedziałam szeptem.-Lou ocknij się! Miałeś nie zamykać oczów! Mówiłam Ci coś!
Louis na chwile otworzył oczy i szepną ,,przepraszam".
-Louis nie przepraszaj nic się nie stało-Odpowiedziałam ze łzami w oczach.
-Przepraszam wszystkiego ci...
-Ciii...nie mów na głos ja cię rozumiem jak mówisz w myślach-Odpowiedziałam i uśmiechnęłam się.
-Wszystkiego ci nie powiedziałem.Od nie całego tygodnia miałem koszmary,ze mnie ten facet zabije i też mi czasem w nocy nawiedzał.-Powiedział przez myśli a mnie wstrząsnęło.
-Mogłeś mi powiedzieć! Mogłam ci pomóc!-Odpowiedziałam szeptem
-Nie chciałem cię w to wciągać-Skrzywił się
-Lou ja już od 5 lat jestem w to wciągnięta.Co do tego spania to miałeś racje nie mogłam spać bo miałam koszmary i zgadaniem też miałeś racje.Gadałam z nim-Odpowiedziałam i podrapałam się po głowie-Powiedziałam o słowo za dużo i mnie zabił.
-Coo..on Cię zabił?-Powiedział szeptem trochę zdruzgotany i wystraszony.
-Tak.....ale Tobie się nic nie stanie...nie pozwolę na to!-Skrzywiłam się patrząc na jego ranę.Podniosłam głowę i uśmiechnęłam się pocieszająco.-Gdzie ten Liam....zaraz wracam...
Wyszłam i szukałam po całym domu Li.Dopiero go znalazłam w"moim"pokoju,siedział na kolanach i płakał.Podeszłam do niego i dotknęłam go w ramię,obrócił się!.Ej a może on mnie słyszy? Warto spróbować bo jak słyszeli "Ona" to może mnie też będą słyszeli.
-Li idź do Louis'a,on traci dużo krwi-Powiedziałam spokojnie a Liam obrócił się i wybiegł.Poszłam za nim.Siedział nad Louisem i pewnie zastanawiał się co zrobić.Nagle usłyszałam jego głos.
-Jakby tu była Katy to by wiedziała co zrobić-Powiedział i skrzywił się a po jego policzka spłynęły łzy.
-Lou nie wiem co robić-Odpowiedział Li-Ocknij się
-Nie mogę-Powiedział Lou do mnie w myślach-Jestem za słaby
-Lou dla mnie nie jesteś słaby lecz silny-Powiedziałam i po moim policzku spłynęła znów łza ale ze mnie beksa!
Wysłuchał mnie,ledwo otworzył oczy i spojrzał na Liama.
-Li dzwoń na pogotowie!-Odpowiedział i skrzywił się.Li spojrzał na niego i wyciągnął telefon.Po 5 minutach przed domem pojawiła się karetka...
-Aaaaaaaaaa!!...-Krzyknęłam na cały domek.To tylko sen....Ja żyje,Louis nie krwawi.Siadłam na łóżku gdy do pokoju wpadł....Louis.-Aaaaa!
-Uspokój się!-Powiedział i podbiegł do mnie przytulając mnie.Po moich policzkach łzy leciały.-Ciii...spokojnie.
-Lou ty żyjesz...i ja też!!-Odpowiedziałam i przytuliłam go.Nagle w pokoju pojawiła się cała banda.
-Co się stało?-Zapytał zdezorientowany Li
-A nic..sprawa opanowana-Odpowiedziałam jak już się odczepiłam od Lou.
-A co się stało?-Zapytał zaciekawiony Zayn
-Miałam koszmar....już jest dobrze-uśmiechnęłam się do nich
Dziwnym sposobem wszyscy wyszli naraz zostawiając mnie samą z Lou.
-Louis przepraszam,że Cię obudziłam-Przeprosiłam i wstałam podchodząc do okna.
-Katy nic nie szkodzi....na Mnie możesz liczyć każdego dnia i nocy-Odpowiedział i uśmiechnął się.Mina mu po chwili zrzedła i przestał mówić.Obróciłam się w jego stronę i spojrzałam na niego.
-Lou powiedź mi prawdę-Zatrzymałam się i wzięłam głęboki oddech-Miewasz jakieś straszne koszmary czy Ci wydaje się,że Cię Ktoś obserwuje przez cały czas?
Louis spuścił głowę.Nie wiedziałam co to oznacza ale podeszłam do niego i usiadłam koło niego wyczekując odpowiedzi.
-Louis mi możesz powiedzieć...To zależy od Ciebie czy chcesz się ratować i przy okazji mnie uratować-Skrzywiłam się na wspomnienia mojego koszmaru.Naraz podniósł głowę i spojrzał na mnie.
-Co chcesz przez to powiedzieć?-Zapytał zdziwiony.Tym razem to ja spuściłam głowę.Bałam się,że pogorszę sprawę mówiąc mu co naprawdę się ze mną dzieje i pewnie z nim.Nawet nie wie w jakich naprawdę jest ze mną tarapatach.
-Lou...-Wzięłam głęboki oddech-Miewasz takie koszmary?
-Dobra przyznam Ci się ale tak-Odpowiedział i obrócił głowę.
-Lou...przepraszam-Odpowiedziałam i wyszłam z pokoju ze łzami w oczach.Na korytarzu spotkałam Sure.
-Katy?-Zapytała.Ej...gdzie ona była przez ten cały czas?Wyminęłam ją i wyszłam na pole w piżamie.(Czytaj:krótkie spodenki i bluzka na ramiączkach)Usiadłam na werandzie za domkiem i skuliłam nogi do piersi.
-Dlaczego mnie to musiało spotkać?!-zadawałam sobie to pytanie prawie codziennie.Niestety nie znałam na nie odpowiedzi.Nie wiem ile siedziałam i słuchałam wrzasków przyjaciół ale nawet nie wiedziałam kiedy zasnęłam przytulona w kolana.

------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Przebudził mnie jakiś krzyk z pokoju obok.
-Chwila kto ma pokój koło mnie?-zapytałem samego siebie.Naraz otworzyły mi się oczy szeroko i wyszedłem ze swojego pokoju wchodząc do Katy.Wystraszyła się i podskoczyła.Podbiegłem do niej i ją przytuliłem z całej siły.Gadała jakieś głupoty,że ja żyje i,że ona.Wszyscy wpadli do pokoju i zobaczyłem zdezorientowanych wszystkich tylko nie Niall'a. Niall wyglądał jakby za chwile się na mnie miał rzucić.Chyba,że mi się tylko wydawało.
-Co się stało?-usłyszałem głos przyjaciela.
Katy zaczęła się wiercić jakby chciała się uwolnić ode mnie,puściłem ją.
-Nic,tylko miałam koszmar....wszystko jest już dobrze-Odpowiedziała i uśmiechnęła się.Wszyscy wyszli bo ich przekonała.Uśmiech jej był wymuszony,nigdy takiego nie lubiłem przez co wiedziałem,ze coś się stało.Przepraszała mnie ale zawsze mogła liczyć na mnie.Mina jej zrzedła po chwili.Obróciła się i spojrzała mi głęboko w oczy powolnym krokiem podchodząc.
-Louis,powiedź mi prawdę-zaczęła a ja spojrzałem na nią-Miewałeś jakieś koszmary lub wydawało Ci się kiedyś,że ktoś Cię obserwuje?
Zaskoczyła mnie tym bardzo ale co miałem jej odpowiedzieć? Hej Katy...tak miewam czasem takie uczucie.Chyba mnie weźnie za jakiegoś chorego psychicznie...Dobra powiem jej.Jest moją przyjaciółką..zrozumie.
-Tak miewam czasami takie coś-zacząłem powoli i kontynuowałem-Ale to tylko czasem.
Zaczęła szybciej oddychać,wystraszony spojrzałem na nią.Napotkałem na drodze jej załzawione piwne oczy.Wstała  i wybiegła z pokoju rzucając krótkie przepraszam.
-Za co ona mnie przeprasza?-zapytałem sam siebie i po chwili usłyszałem trzask drzwiami....wyszła.10 minut- tyle zajeło mi otrząśnięcie się co właśnie się stało.Potrząsłem głową chcąc odrzucić wszystkie złe wspomnienia.Wstałem i wyszedłem z pokoju napotkając Sure w holu.Dziwne troche była wstrząśnięta.
-Hej Lou...gdzie poszła Katy?-zapytał spoglądając na mnie.
-Emmm...nie wiem-odpowiedziałem wsruszając ramionami.-próbuje się tego dowiedzieć.
Ominąłem ją i wyszłem z domku.Rozglądałem się i nic nie zobaczyłem...taaa jak jej się coś stanie to mnie Niall własno ręcznie udusi...
-Co robić?-zapytałem się
-Louis!!!-usłyszałem krzyk.
Pobiegłem za nim na ogródek.Sura próbował jakoś okryć Katy kocem,który był na chamaku.Podbiegłem do niej i okrywając ją kocem podniosłem na ręce.
-Coś ty jej zrobił!-usłyszałem głos za sobą.
Obróciłem się z Katy na rękach.Niall-pięknie gorzej nie mogło być,nie?
-Nic jej nie zrobiłem-Odpowiedziałem spokojnie.
-To co ona tu robi?!-Zapytał Niall wściekły.O co ona tak się wścieka?
-Sama wybiegł z domu-Wtrąciła się Sura.
-Dlaczego wybiegła?!-Zapytał Niall i podszedł do mnie.
-Emmm...pokłóciliśmy się?-Odpowiedziałem niepewnie.
-O co?-Zapytał podchodząc coraz bliżej mnie.
-A ty co?-Zacząłem-książkę piszesz?
-Nie?-Odpowiedział szybko kwiając głową-tylko się o nią boję!
-O jak miło....-usłyszałem głos i spojrzałem na Sure ona stała i rozglądała się w szoku-Ale uciszcie się głowa mnie boli!!
Spojrzałem na Katy spoglądała na mnie.
-Możesz mnie puścić?-Znów wzieła głos podnosząć brew do góry.
-Tak,oczywiście-Odpowiedziałem i postawiłem ją na nogi.
-Dzięki
Wróciliśmy wszyscy do domu i rozeszliśmy się wszyscy do pokoi jeszcze nikt nie wiedział co jutro się stanie...

------------------------------------------------------------------------------------------------------------ 

W końcu to napisałam! Przepraszam,że dopiero teraz to opublikowałam ale wiecie...szkoła i brak weny.Dozobaczenia do następnego postu :)



Wczoraj nasz kochany idol miał 21 urodziny!Dlaczego on nie może się odmładzać? W którymś momencie miałby tyle samo lat co ja!Dobra zboczyłam trochę z tematu...Życzmy mu szczęście,odnalezienia swojej drugiej połówki i jedzenia! ;) Żeby nigdy się nie poddawał i dążył dalej do swoich marzeń.

(Ja też spróbuje nie tracić nadzieji,że go kiedykolwiel spotkam.Będe dalej dążyć do spełniania swoich kochanych marzeń-dla niego!)

wtorek, 25 listopada 2014

Wiadomość!!!!


Hey :*




Stwierdziałam,że i tak nikt mojego opowiadania nie czyta,ubywa wyświetleń,na ostatnim rozdziale jest tylko jedno wyświetlenie za które bardzo dziekuję.Chyba,że było to wyświetlenie przypadkowe :/
Trudno mi będzie zostawić tego bloga NA ZAWSZĘ,ale cóż nie będe się trudzić jeśli nikt tego nie czyta :(
Daje wam czas do nowego roku.Jeśli nic się nie zmieni to po nowym roku zamykam bloga NA ZAWSZĘ.

Dziękuję za te wszystkie komentarze i do zobaczenia....


                           
                                                                                                                                  Uwielbiam Was

                                                                                                                                            Alex :*

sobota, 20 września 2014

Rozdział 12

---------------------------------------------------------------------------------------------------
Następnego ranka obódziłam się z bólem głowy.Przekręciłam się na drugą stronę,szukając telefonu na szafce.Podniosłam go i spojrzałam na godzinę.
-8:55 czas wstawać-wstałam z łóżka i podeszłam do szafki przy ścianie.Wyciągłam z niej bluzkę w krótki rękaw z flagą USA i do tego krótkie spodenki.Przebrałam się i ruszyłam do toalety się ogarnąć.Skorzystałam z toalety,umyłam włosy i pomalowałam rzęsy tuszem.Wychodząc z łazienki uderzyłam kogoś drzwiami.
-Przepraszam!-krzyknęłam i od razu zamknęłam drzwi,żeby ktoś przypadkiem nie uderzył w nie.-Chociaż nie wiem kim jesteś! Ale przepraszam!
-Nic nie szkodzi-Liam wstał z ziemi i otrzepał się-zdaża się.
-Będziesz mieć guza na czole-skrzywiłam się-przepraszam nie chciałam
-Katy jeden guz nikomu nic nie zrobił-odpowiedział i przytulił mnie-przeżyje.
-żyjesz to jest najważniejsze-odpowiedziałam i ruszyłam powoli do kuchni.-Idę do kuchni! Jeszcze raz przepraszam.
Dochodząc do kuchni wpadła na Hazze i Paule.
-Hej gołąbeczki!-krzyknęłam za nimi i puściłam oczko Pauli.
-Hej zrobiłaś wielką afere wczoraj-odpowiedział Haz
-Szukaliśmy Cię prawie godzinę.Dopiero Louis z Surą Cię znaleźli styłu ogrodu.-odpowiedziała Paulla przytulając się do Harry'ego.
Oni powinni być razem.Pasują do siebie.
-Nic nie pamiętam-Skrzywiłam się i uśmiechłam się smutno-ale dziękuje za szukanie mnie.
-Nie ma sprawy,słóżymy pomocą-Dopowiedział Haz i z Paullą ruszyli do drzwi.
-Hej,poczekajcie!-krzyknęłam.Staneli i obrócili się do mnie przodem.-wiecie gdzie jest Nialler?
-Domyśl się-uśmiechła się Paulla
-Kuchnia-odpowiedział Harry kręcąc głową-a teraz idziemy.
-mogłam się domyślić!-uderzyłam ręką w czoło i pokręciłam nią w prawo i lewo.-To miłego dnia! Pa!!
Zakochana para wyszła a ja ruszyłam do kuchni.No tak Nialler jak zwykle w kuchni,przy lodówce.
-Hej!-przywitałam się i machnęłam ręką na przywitanie.
-Hej Katy!-przywitał się i uśmiechnął się do mnie.-Na stole są naleśniki,Harry zrobił.
-Dzięki-odpowiedziałam i ruszyłam do stołu.Wziełam 2 naleśnili posmarowałam dżemem truskawkowym i zaczełam powoli jeść.-Przepraszam za wczoraj.
-Co?-zapytał zdezorientowany Niall
-Przepraszam za wczoraj.Za to,że uciekłam.
-Aaa to!-odkrzyknął i machnął ręką na mnie-Zapomniałem o tym nawet.
-Ja tego nie pamiętam-odpowiedziałam i wziełam 2 naleśnika do ręki.
-Miałaś w nocy gorączke-oświadczył Niall-ale chyba teraz nie masz
-chyba nie-odpowiedziałam kładąc ręke na czoło.-nigdy nie wiem czy tak czy nie
Niall podszedł do mnie i położył dłoń na moim czole.
-Niestety masz!-odpowiedział głośno-Marsz mi do łóżka!
-al...
-Do łóżka-pokazał mi palcem na drzwi-Marsz.
-No dobra!-odpowiedziałam i obkręciłam oczami.
Ruszyłam do pokoju szurając nogami o podłogę.Weszłam i położyłam się do łóżka.
-A dzisiaj miałam iść na imprezę-szepnęłam do siebie.-A no tak Paulla poszła pewnie z Hazzą do sklepu.
A ja będe siedzieć w domku sama w łóżku nudząc się.Po paru minutach usłyszałam leciutkie pukanie do drzwi.
-Proszę!-krzyknęłam.Do pokoju nie pewnie wszedł Louis.
-Katy,przepraszam nie chciałem Cię okłamywać.
-A ja nie miałam zamiaru uciekać,przpraszam
-A po pierwsze kto to ,,On"?
-Nie wiem czy mogę Ci powiedzieć.
-Siedze w tym samym co ty.
-Dobra ale nikomu nie możesz powiedzieć.
-Nigdy nic nie wyjdzie z tego pokoju.Słowo harcerza.
-Wierze Ci.
-To moge wiedzieć kto to jest "On"?
-Za dużo o nim nie wiem ale jest demonem,którego zesłał król ciemności z piekła,żeby zabić ostatnich aniołów na ziemi.
-To jesteś aniołem?
-Ty również.Tylko nie mogłam uwierzyć,że ty również jesteś aniołem.
-Tylko wydaje mi się,że anioły mają skrzydła a my nie mamy.
-Nie wszystkie anioły mają skrzydła na ziemi.
-Zgaduje,że wszystkie anioły w niebie mają skrzydła.
-Dokładnie.
-Zbieram się bo dzisiaj impreza.
-Wiem miłej imprezy-Odpowiedziałam i puściłam mu oczko.
-A ty nie idziesz?-zapytał zaskoczony
-Niestety nie-Odpowiedziałam smutnym głosem-przeziębiłam się.
-To może zostanę z tobą?
-Nie trzeba a po pierwsze Oriana będzie smutna ,że nie idziesz.
-Oriana idzie z jakimś chłopakiem, jak dowiedziała się,że bardziej lubie Harry'ego od niej.
-A lubisz go bardziej od Oriany?-zapytałam z podniesioną brwią.
-Trudne pytanie ale chyba tak.Oriana i tak chyba będzie wracać wcześniej niż wszyscy bo ma problemy w rodzinie.
-Oj,szkoda
-Dobra to ja lece
-No pa.Miłej zabawy
-Dzięki
Louis wyszedł z pokoju a ja położyłam się i rozmyślając nad tym czy wogóle opłacało mi się mówić Lou.Czy przez to bardziej nie pogorsze sprawy.Usłyszałam znów pukanie do drzwi.
-Prosze!-krzyknęłam i przewróciłam oczmi.Znów.
-Nie chciałem Ci przeszkadzać w rozmowie z Lou,więc przyniosłem Ci tabletki teraz-Odpowiedział Niall i podszedł do mnie podając mi tabletki i szklanke wody.
-Dzięki-Odebrałam od niego tabletki i wodę.Połuknełam tabletki przepijając je wodą.Oddałam pustą szklankę z wodą i położyłam się i przymknęłam oczy.
-Już pójde,chce ci się spać.Jakby się coś działo to krzycz-uśmiechnął się i obrócił się na pięcie wychodząc...
------------------------------------------------------------------------------------------------
Dawno mnie tu nie było :/ ale udało się w końcu napisać rozdział.Mam nadzieje,że nie przynudziłam was i przepraszam za literówki ;/

piątek, 29 sierpnia 2014

Urodzinki Li :3

Hey!
Dzisiaj równo o 13 urodził nam się jeden z naszych najukochańszych idoli....Liam.Więc życzmy mu samych pogodnych dni i spełnienia swoich marzeń(jeżeli jeszcze jakieś ma ale pewnie ma ;))Kochamy Cię Li o każdej godzinie dnia i nocy.....Pamiętaj o tym!! Pewnie i tak tego nie przeczytasz ale.....ruszcie swoje tyłki i przyjeżdżajcie do Polski....my tutaj czekamy i marzeń nie porzucamy :)

Ps.Co do rozdziału to nie mam zielonego pojęcia kiedy będzie następny...coś mnie blokuje!! Nie mam weny i to mnie smuci najbardziej ;(

Ps 1.Dodałam to tutaj w urodziny Liama a mi to nie wyświetliło dopiero dzisiaj patrzę a tu pisze "wersja robocza" :/


niedziela, 3 sierpnia 2014

Rozdział 10




Rozdział dedykuje Natalii Wójcikowskiej,Lori Bloom i Wiktori Z 



-Nie szczerz się tak-krzyknął ktoś z góry.Na górze była tylko Katy i Louis.
-Nie...to nie była Katy bo to był męski głos i poznałabym jej głos
-To nie był na pewno Louis-skwitowałem znów..



------------------------------------------------------------------------------------------------------------


-Aaaaaa!-krzyknął ktoś u góry.To był głos Katy!

-Katy!!!-krzyknęłam i pobiegłam na górę do pokoju Katy a za mną reszta.

Wbiegłam do pokoju jak oparzona.Widać było,że Katy jest zdziwiona naszą obecnością.

-Co się stało,że wpadacie bez pukania do mojego pokoju?-zapytała podnosząc brew do góry

-krzyczałaś-powiedziała spokojniej Niall

-Owszem krzyczałam bo czytałam książkę....a tam są dużo emocji-odpowiedziała podnosząc książkę z podłogi.

-A ten śmiech?-zapytał Zayn

-To nie u mnie-powiedziała i otworzyła książkę-to u Louis'a.
Spojrzałam po kolei na wszystkich i wybiegłam z pokoju kierując się do pokoju Louis'a.
Nie wiedziałam czy pukać czy nie.Usłyszałam dzwonek.Spojrzałam do tyłu za mną stał Liam.
-Otworzę-powiedział i pokierował się do drzwi.
Zapukałam by nie miała następna osoba wątów do mnie i weszłam.
-Louis wszystko gra?-zapytał Zayn spoglądając na przyjaciela
-Eeeee...tak?-zapytał zdziwiony-co was sprowadza do mnie?
-Śmiałeś się...-odpowiedział Niall
-Stary to co nie mogę się śmiać?-zapytał i podnósł brew do góry
-Nie ależ skąd-próbowałam wszystkich bronić-ale ten śmiech był głośny,szyderczy i przenikliwy.
-Wydawało wam się!-odpowiedział i wstał z łóżka włączając laptopa.
-Kto to był?-zapytał ktoś szeptem
-Ale kto?-odpowiedział
-Dobra dość szeptów kto to przyjechał?-zapytałam wściekła i odwróciłam się
-Eeeemm..booo...tooo-zaczął się jąkać Liam
-Liam kto to przyjechał/przyszedł,ja nie gryzę-odpowiedziałam spokojniej
-Ja przyszłam!-usłyszałam kobiecy głos.Zawsze poznam ten głos!
-Ty!! Co ty tutaj robisz?!-powiedziałam wściekła na Natalię,która wiozła za sobą dużą walizkę
-Mieszkam?!-odpowiedziała zdziwiona moim zachowaniem.
-A no bo wielka pani Natalia musiała przyjechać-powiedziałam z ironią-przyjeżdzasz zawsze w nie odpowiednim momenice! może to ty tak się śmiałaś,co?!
-Wiesz co...Wiem,że mnie nie lubisz ale nie powinnaś mnie osądzać za coś czego nie zrobiłam-odpowiedziała z wyrzutem i z nutką ironi w głosie. wyczułam to w jej głosie.Dobra może nie powinnam na nią naskakiwać.
-Korcik! ty do pokoju a ty-pokazał Harry na Natalię-tutaj zostajesz!Posłusznie poszłam za nim...

---------------------------------------------------------------------------------------------

Wpadli do mojego pokoju i nawet nie zapukali...I myśleli,że ja tak się śmieje,przecież ja tak nawet nie umiem.Wytłumaczyłam im spokojnie,że to nie ja i,ze to może był Louis.Naszczęście wyszli i nie widzieli moich nie wyspanych oczów bo zakrywałam je książką udając,ze ją czytam.Później usłyszałam krzyki z dołu i zaciekawiło mnie co się dzieje.Wyszłam i usłyszałam jakieś niepokojące odgłosy z pokoju Louis'a.Zaciekawiłam się i weszłam po cichu do jego pokoju.Louis wydawał się dla mnie bardzo dziwny taki nieobecny.
-Lou-powiedziałam i podeszłam do łóżka tam gdzie się znajdował.-Hallo?
-Eeee-odpowiedział zdezorientowany i krzyknął-U mnie wszystko spoko!
-Lou-odpowiedziałam spokojnie i usiadłam na jego łóżku.Widziałam po jego oczach,że się czegoś wystraszył.-spokojnie to tylko ja.
-Uff...co..o..Katy..za..a..tobą coś stoi-zaczął się jąkać.Momentalnie się obróciłam za mną stał Niall.
-Louis nie straszam mnie,przecież to Niall!-odpowiedziałam i wstałam
-K..ttt.ooo?-zaczął się znów jąkać
-Louis to ja Niall.Twój przyjaciel z zespołu?-Niall zaczął powoli tłumaczyć Lou
-Zespołu?-zapytał i otwarły się mu szerzej oczy.
-Chwila-powiedziałam i podeszłam do niego dając na jego czoło dłoń-Louis ty masz gorączkę!
-Niee...nie prawda-zaczął się trząść
-Niall koce i termometr!-krzyknełam-Już!!
-Ale Katy...nieee..trzeba-odpowiedział i wstał a ja znim.Szedł chwiejnym krokiem do drzwi i nagle upadł.
-Louis!-krzyknełam i podbiegłam do niego-Liam!!!chodź tu!
-Co ja!-powiedział wchodząc spokojnie do pokoju jak nas zobaczył na ziemi momentalnie podbiegł do nas-Co się stało?
-Teraz nie ważne później ci powiem-odpowiedziałam i w tym momencie do pokoju wpadł Niall z kocem i termometrem w ręce.
-Masz-Niall dał mi koce i podszedł do Louis'a i wraz z Liamem pomogli mu przejść do łóżku.Podeszłam do niego i podałam mu termometr.Włożył go pod pache a ja poszłam do kuchni po jakieś lekarstwa (na szczęście jakieś były w domku).Wziełam i wracałam gdy natknełam się na Paulle.
-Hey!-zaczeła rozmowe
-Hey!-odpowiedziałam i w pośpiechu tylko dodałam-Nie mam czasu z Lou jest źle!
Doszłam do pokoju i termometr dał o sobie znać.Louis wyciągnął go i mi go podał.
-Masakra!-zawołałam i dopowiedziałam odkładając termometr na szafce -38,6 stopni
-Więc co robimy?-zapytał Louis.Obróciłam się
-Ty leżysz i odpoczywasz!-odpowiedziałam
-Ale...-chciał coś jeszcze powiedzieć ale mu przeprwałam
-Nie ma żadnego ale!-zakończyłam a Louis zdecydował,ze nie warto się ze mną kłócić bo mu się nie uda mnie przekonać i dobrze!Podałam mu lekarstwa,czekałam aż je połuknie i rozkazałam,żeby się położył.Troche marudził ale później się zmęczył i się położył.Przykryłam go kocem bo nikt go nie przykrył i po cichu wyszłam z pokoju.Podążyłam do kuchni w której wszyscy byli.
-Co z Louisem?-zapytała na powitanie Oriana
-Jest dobrze,podałam mu tabletki i poszedł spać-odpowiedziałam na pytanie-Jak chcesz mozesz do niego iść
-Dzięki-odpowiedziała i wyszła z kuchni.Wszyscy spojrzeli na mnie.
-Co?-zapytałam i usiadłam na jednym z wolnych krzeseł.
-Skąd wiedziałaś jak zareagować,co mu podać?-zaczął się ciekawić Zayn,mój kuzyn
-Lubie medycyne i mam zamiar zostać lekarzem a co?-odpowiedziałam spoglądając na wszystkich i mój zwrok zatrzymał się na Natali.
-Natalia?Co tu robisz?-zapytałam zaskoczona
-Przyjechałam do Harry'ego-odpowiedziała a Korcik obok niej stał.Obróciła się na pięcie i wyszła wkurzona.
-A ją co ugryzło?-zapytałam zaskoczona zachowaniem mojej bff.
-Nie lubi mnie-stwierdziała Natalia.
-Aha co do Louis'a to ma spać przynajmiej 4 godziny-powiedziałam i wychodząc dodałam-powiadomcie też Oriane
-Ok,a ty gdzie idziesz?-zapytał zaciekawiony Hazza
-No do Korcika pogadać z nią a może później z nią gdzieś wyjde jak przygoda się nie zepsuje-powiedziałam zglądając do okna.
-Ok dobrze wiedzieć-odpowiedział Niall uśmiechając się
-Katy!-zawołał Liam-Miałaś mi powiedzieć co się stało.
-Powiem ci wieczorem,obiecuje ci!-odpowiedziałam i uśmiechłąm się wychodząc.
Podążyłam do naszego pokoju zaglądając jeszcze do pokoju Lou.Lou spał a Orianie się przysneło koło niego.Ale słodko.Weszłam do pokoju Korcik siedziała na parapecie i patrzyła przez okno.
-Korcik?-zapytał wchodząc i podchodząc do niej
-Wyjdź!-krzykneła i obróciła się do mnie.Widziałam,ze płakała i płacze nadal.
-Korcik?-Chciała już coś powiedzieć ale nie zdążyła powiedzieć-Do cholery co się stało!?
-Nic,wyjdź!-odkrzykneła-musze coś przemyśleć!
-No dobra-powiedziałam a po moim policzku spłyneła samotna łza-ale wrócimy do tego później.
-,,Ze spokojem zamknę oczy swe,wiem,ze zawsze staniesz obok mnie"-zarecytowałam słowa piosenki i wyszłam.Ze łzami w oczach poszłam do kuchni napić się czegoś.Dobrze,że nie było w tej chwili nikogo w kuchni.Nie mam co robić to może pójde powiedzieć Liamowi co się stało?
Wypiłam wode i uspokoiłam się.Poszłam do pokoju chłopaków i zapłukałam.
-Li chodź na chwile do kuchni-powiedziałam a Li poszedł za mną.Jak weszliśmy do kuchni odrazu zapytł.
-Coś z Louisem?-zapytał zaniepokojony
-Nie tylko chciałeś wiedzieć co sie stało z Lou-odpowiedziałam spoglądajac na niego.
-To już nie ważne-odpowiedział drapiąc się w głowę-mów co z Korcikiem pogodziliście się?Wiedziałam,ze się tego spyta.Obawiałam się tego,w moich oczach pojawiły się łzy.
-Nie pogodziliśmy się,tylko pogorszyłam sprawę-powiedziałam i nie wytrzymałam,rozpłkałam się.
-ciiii....spokojnie....już o nic nie pytam-powiedział próbując mnie uspokoić.Spojrzałam na niego coś mi nie grało.
- Li co jest?-zaczełam "odklejając" się od niego
-Nic...-odpowiedział drżącym głosem
-Widze,ze coś się stało-odpowiedziałam i wyczekiwałam jego odpowiedzi-Nic nikomu nie powiem...Li prosze powiedź.
-Moja dziewczyna....
-Danielle-przerwałam mu
-Dokładnie-odpowiedział-powiedziała,że jak nie będe na jej uradzinach....to ze mną zrywa
-Kiedy ma Urodziny?-zapytał i zastanawiam się czy z nią nie pogadać.
-za 4 dni-odpowiedział i skrzywił się.Dobra 4 dni może zdąrze.
-Wszystko będzie dobrze-przytuliłam go i dodałam-będziecie żyć długo i szczęśliwie.

---------------------------------------------------------------------------------------------

-Witam Cię panie-powiedział i ukłonił się przedemną "ON"
"On" wyglądał jak zwykle.Ubrany w koszulke i spodnie,miał blizne na twarzy,Czarne włosy.
-I co zabiłeś ich?-zapytałem i zacząłem się chytrze śmiać
-Nie ale prawie tego chłopaka miałem ale musiała wpaść jego znajoma-odpowiedział a mi mina zrzedła.
-To masz mi go zabić!!-odpowiedziałem wściekły-Jak nie to zabije go i ciebie jeszcze raz!
-Dobrze,zrozumiałem-odpowiedział,ukłonił się i zniknął.
Nie wiem czy będe mógł na niego liczyć,ale później się okaże.

---------------------------------------------------------------------------------------------

Szłam do toalety.Weszłam i zobaczyłam ogromnego pająka zaczełam się drzeć .Momentalnie  do  mnie  podbiegł Harry.
-Co jest Paulla?-zawołał wystraszony.
-Pająk!!....zabij!-krzyczałam ale po chwili skapłam się,że Lou śpi.
-Musze,przecież on jest taki ładny-odpowiedział Harry
-Musisz go zabić!!-powiedziałam wystraszona.Pająk zaczął iść w moją stronę-Aaaaa!
-A jak go nie zabije?-zapytał z tym uśmieszkiem
-To doskonale wiesz co się z tobą stanie i nie pomoże Ci twój uśmiech-odpowiedziałam i wystawiłam mu język.-Zabije!
-Dobra,dobra-odpowiedział i podnósł ręce w geście poddania się.Wybuchłam śmiechem a zachwile Harry.Wziął pająka na kartke i wyszedł z nim na pole.
-Miałeś go zabić-powiedziałam z oburzeniem jak wrócił.
-Chcesz,żeby padał deszcz?-zapytał i zaczął się drapać po ręce
-Lepiej,zeby padał deszcz niż,zeby on po mnie chodził-powiedziałam znów z oburzeniem.Harry dalej się drapał-Komar cię ugryzł czy co?
-Komar-odpowiedział a później go wygoniłam bo chciałam do toalety.Po chwili wyszłam i poszłam zobaczyć czy Louisa nie obódziłam.
-Nie..uff-powiedziałam po cichu.Podeszłam do niego i sprawdziłam gorączke miał dalej ale nie taką już wysoką.Już miałam wychodzic gdy zaczął coś mamroczyć.Przysłuchałam się.
-Nie,zostaw mnie...nic ci nie zrobiłem...odczep się...ratunku!-krzyczał,wiercił się,prawie z łóżka spadł.Podeszłam do niego i przykucnełam.
-Lou uspokój się-powiedziałam i dałam mu dłoń na ramie.Momentalnie się obódził z krzykiem.-Spokojnie jestem tutaj.
Przytuliłam go.Siedzieliśmy tak z 5 minut gdy do pokoju weszła Katy.
-Nie będe przeszkadzać-odpowiedziała i miała już wyjść gdy usłyszała głos Louisa
-Dziekuje-powiedział i przetarł oko
-Za co?-zapytała zaskoczona widziałam to po jej minie 
-Za wszystko-odpowiedział i uśmiechnał się blado
-Spoko-odpowiedziała Katy i wyszła.
-Tobie też dziękuje-powiedział Louis
-Za co?-zapytałam zaskoczona i sprawdziłam jego gorączke
-Za to,ze jesteś tutaj-odpowiedział i znów uśmiechnął się blado do mnie.
Poczochrałam jego fryz i wstałam.
-Potrzebujesz czegoś?-zapytam zaglądając na niego
-Wody,Oriany i Katy szybko!-powiedział i znów się położył.Wybiegłam z pokoju i pobiegłam do naszego pokoju.
-Katy!-zawołałam.Katy siedziała z Korcikiem i rozmawiały.
-Nie możesz za chwile przyjść?-zapytała i podniosła brew
-No niestety nie-odpowiedziałam-Coś z Lou...
-Co?-zapytała i szybko wstała.
-Co z Lou?-zapytała wystraszona Kornelia
-Chyba mu się podwyższyła temepratura-odpowiedziałam-Mam pytanko możesz poszukać Oriany?
-Dlaczego ja zawsze musze się ostatnia dowiadywać?-odpowiedziała troche speszona-Oriany chyba nie ma bo miała iść z Zaynem na zakupy a później do Perry.
-To ty nie wiedziałaś,że Louis miał gorączke?-zapytałam zaskoczona-myśłałam,ze ci powiedział Li?Lub ktoś?
-No niestety nie wiedziałam i nikt mnie oo tym nie powiadomił-powiedziałam i skrzywiłam się.
-Musze iść po wode dla Louisa-odpowiedziałam i wyszłam.

---------------------------------------------------------------------------------------------

-Lou!-zawołałam wchodzac do pokoju.
-Ałł-powiedział i złapał się za głowę
-Sorry-odpowiedziałam i podeszłam do niego-coś ci jest?
-Nie wiem czy mi się gorączka nie podwyższyła-zapytał sciszonym głosem.
-Chwila-powiedziałam i wzrokiem wędrowałam,żeby znaleźć termometr.W końcu go znalazłam.Podałam mu go.Wziął i włoźył go pod pache.Stałam w paczona w niego.
-Louis dlaczego ty tak dziwnie się zachowujesz?-zapytałam i usłyszałam pikanie termometru.Podał mi go.
-A ty nie?-odpowiedział z oburzeniem
-Dlaczego stwierdzasz,ze się dziwnie zachowuje?-zapytałam zaskoczona tylko żeby mnie nie słyszał jak gadałam z "On"
-Bo czasem jak przechodze koło twojego pokoju szłysze jakbyś z kimś gadał a teraz widze,ze masz podkowy pod oczami.Ty wogóle śpisz?-zapytał z troską
-Tak śpie nie martw się,nic mi nie jest ale tobie jest-odpowiedziałam i srzywiłam się-masz 39 stopni
-A tam-powiedział i machnął ręką
-Ja ci dam a tam-pogroziłam mu palcem.
-Co ty taka jesteś uzdolniona medycznie-powiedział i zaczął się śmiać
-Inspiruje się medycyną i pójde na studia medyczne.-uśmiechłam się
-No to chodź na studia do Londynu?-zaproponawał Lou
-Nie wiem jeszcze zobacze-powiedziałam i wstałam-ide po tabletki,zaraz wracam
Wyszłam po drodze spotkałam Niall.
-Hey Katy mam do Ciebie proźbe pójdziesz jutro ze mną do sklepu?
-Ok-odpowiedziałam-Mam do Ciebie też prźbę masz może telefon do Danielle,dziewczyny Liama?
-Mam a co?-zapytał zakoczony
-Bo Liama związek wisi na włosku-skrzywiłam się i podrapałam po głowie
-Aha jak będziesz czegoś jeszcze potrzebowała to....
-Wiem-odpowiedziałam i uśmiechłam się
-Co robisz?-zapytał spoglądając na mnie
-Właśnie miałam iść po lekarstwa dla Louisa ale zatrzymałeś mnie więc teraz idziesz ze mną-odpowiedziałam i uśmiechłam się do niego.
-ok-odpowiedział i poszliśmy do kuchni.

---------------------------------------------------------------------------------------------

-Zayn,kupuj tą koszulke i wracamy!-krzyczałam na Zayna a wszyscy się na mnie patrzyli jakbym była chora psychicznie.Nie obchodziło mnie to tylko chciałam wrócić do Lou,miałam złe przeczucia.
-No już idę ale nie moge się zdecydować którą koszulke kupić czy w paski bez napisu czy w paski z napisem-odpowiedział a ja parskłam smiechem.
-Czy to dla ciebie naprawde duży problem?-zapytałam dalej się smiejąc 
-Tak!-odpowiedział z oburzniem
-No to kup sobie te dwie i wracamy-odpowiedziałam i usiadłam sobie na krześle.
-Wiesz nie pomyślałem o tym-odpowiedział a ja znów nie powstrzymałam się i zaczełam się śmiać po chwili pojawiła się sprzedawczyni.
-Proszę o cisze albo,zebyście państo wyszli z mojego sklepu-poprosiała nas pani sprzedawczyni
-My już będziemy iść tylko chcemy kupić te dwie koszulki-pokazałam na koszulki które trzymał Zayn w rekach.
-A...-Zayn chciał coś powiedzieć ale go dziubnełam łokciem w brzuch
-Coś pan chciał powiedzieć?-zapytała pani
-Nie nie chciał nic powiedzieć-odpowiedziałam i uśmiechłam się do niej
-Dobrze to zapraszam-powiedziała pokazując nam na kase 
Posłusznie podeszliśmy do niej i zapłaciliśmy.Wyszliśmy ze sklepu i usłyszeliśmy piski i oślepił mnie flesz.Poczułam pociągnięcie i zaczeliśmy uciekać.Zayn zadzwonił gdzieś i podjechała limuzyna.Ale jak?Zayn mnie do środka pociągnął i już wracliśmy w ciszy.

---------------------------------------------------------------------------------------------

Poszłam z Niallem do Louisa i dałam mu lekarstwa.Stwierdził iż nie chce spać tylko poczyta książke.Niall ją mu przyniósł i wyszliśmy z pokoju mówiąc jakby się coś działo to,zeby wołał.
-Niall ja idę do pokoju zadzwonić do Danielle i dziękuje,ze mi go podałeś-powiedziałam i cmoknełam go w policzek  i ruszyłam do pokoju.Naszczęscie nie było tu Korcika.Miałam zadzwonić do Danielle gdy usłyszałam głos za sobą.Poznalam ten głos.
-Czego odemnie znów chcesz-zapytałam wkurzona a jednocześnie wystraszona
-Ciebie i Twojego kolegi-zaczął się szyderczo śmiać
-Nie wiem o którego kolege Ci chodzi ale nawet się nie waż któregoś tknąć!-odpowiedziałam wkurzona a na moim policzku pojawiła się łza.
-Oooo ktoś się tu martwi i boi....Zachwile cię pytule i cię puszcze na zawsze-odpowiedział z drwiną i zaczął się szyderczo śmiać
-Zostaw mnie!-powiedziałam cicho bo Louis ma obok mnie pokój.
-Wiesz co?...Ze mną mozesz zrobić wszysko co chcesz ale moich przyjaciół masz zostawić zrozumiano?-odpowiedziałam i spojrzałam na niego.Dopiero teraz zobaczyłam w jego dłoni nóż.Chwycił mnie i dziabnął w brzuch.Upadłam na kolana a później na ziemie.Nic nie widziałam oprócz ciemności i małego światełka w oddali...

---------------------------------------------------------------------------------------------

W końcu go napisałam!Przepraszam,że nie pisałam,żadnych rozdziałów ale nie miałam weny.
Mam nadzieje,że wam się spodobał i czekam na komentrze :) Nastepny rozdział może pojawić się w najbliższym czasie :)Ten rozdział dedykuje Natalii Wójcikowskiej,Lori Bloom i Wiktori Z za to,że czasem mogę z wami popisać na google :)



wtorek, 17 czerwca 2014

Wyniki konkursu!

Zwyciężczynią konkursu na najlepsze opowiadanie o One Direction wygrywa Alice13!Gratulacje!Z kim chcesz 4 dedyki i 2 kolaże?Napisz mi w komentarzu lub na google jeśli mnie masz.Jeszcze raz gratulacje!


A to oto wygrane opowiadanie:


Plan na nadchodzący tydzień : wstać, przeżyć, iść spać. Szkoła, domowe obowiązki i sen. Tak wygląda codzienna rutyna. Nic na to nie poradzę. Dzisiaj jest dwudziesty siódmy maja. Od dzisiejszego dnia do końca roku szkolnego pozostało trzydzieści jeden dni. Kończę trzecią klasę gimnazjum. Nie mogę się doczekać wakacji. Przynajmniej na dwa miesiące mogę oderwać się od wspomnianej już codziennej rutyny. W tym roku wybieram się do Paryża- miasta zakochanych. Nie liczę na żaden nowy związek, ale kocham to miasto.
Wracając do tego tygodnia trzeba by było zbierać się do spania. Jutro muszę iść do szkoły. W prawdzie na lekcjach nic nie robimy, ale przynajmniej mogę spotkać się z przyjaciółmi o ile jeszcze im się nie znudziłam. Moje życie  nie jest bajką. Niektórzy myślą, że jeśli mam dzianych rodziców mogę mieć wszystko. Tyle, że przez to wszystko widzę ich dwa do czterech razy na rok. Przez resztę roku zamykam się w sobie, nie dopuszczam nikogo do siebie. Ludzie myślą, że specjalnie ich od siebie odpycham ale tak nie jest. Z natury jestem marzycielką. Na lekcjach nie potrafię się skupić ciągle myślę kilka miesięcy albo lat do przodu. Wyobrażam siebie na koncertach moich idoli. Mianowicie One Direction. To dzięki ich piosenką jeszcze nie ze świrowałam i nie tracę całkiem kontaktów ze światem żywych. 
Niektórzy śmieją się, że wyglądam jak zombie. Jestem blada jak ściana, ale traktuję to jako mój atut. Nie jestem zbyt wysoka ani nadzwyczaj wysportowana. Na lekcjach wychowania fizycznego ciągle się potykam właśnie przez moją bujną wyobraźnię. Mam wielkie piwne oczy dziecka. Włosy koloru płynnej czekolady. Tak się zamyśliłam, że jakimś cudem nie weszłam w auto stojące przede mną. Jestem na parkingu szkolnym. Mam dokładnie trzy minuty do rozpoczęcia się pierwszej lekcji jaką jest język polski.
Pani Nowakowska jest bardzo miłą nauczycielką, ale jeśli czegoś się zapomni na jej lekcje nie odpuści. Bardzo często mam z nią na pieńku bo na jej lekcjach rozmyślam najwięcej. Dzisiaj miał być ogłoszony ważny komunikat. Miałam cichą nadzieję, że chodzi o przyśpieszenie zakończenia roku szkolnego. Wchodziłam właśnie do klasy pół przytomna. Stanęłam przed moją ławką, ale okazało się, że jest zajęta. Nie miałam dziś ochoty się wykłócać, dlatego poszłam na szary koniec sali zająć miejsce. Dopiero kiedy usiadłam uświadomiłam sobie, że ta osoba, a raczej chłopak przypominał Harry ’ego z 1D. Kiedy o tym pomyślałam przyszła mi do głowy pewna myśli : Z moją wyobraźnią jest na tyle źle, że powinnam się byłam leczyć.  Kiedy wszyscy zajęli miejsca zaczęłam się przyglądać twarzy chłopaka, który mnie podsiadł. W pewnym momencie on odwrócił się do tyłu i nasze oczy się spotkały. Teraz nie miałam wątpliwości, że jest to Harry. Nie wytrzymałam już dłużej, zerwałam się z miejsca i pobiegłam do łazienki. Oparłam się o chłodną ścianę głęboko oddychając. Moje serce biło jakbym przebiegła maraton. Podeszłam do umywalki i obmyłam twarz zimną wodę. Trochę pomogło, ale nie za dużo. Usłyszałam, że do łazienki ktoś wchodzi. Zanim zorientowałam się kto to moje serce jeszcze bardziej przyśpieszyło. Okazało się, że był to Harry!! Zaczęłam teraz oddychać przez usta. Oparłam się ponownie o ścianę i zjechałam na dół siadając na kafelkach, przez które zrobiło mi się zimno i się uspokoiłam. Zauważyłam, że za Harrym idą pozostali. Cała oblałam się potem.
-Hi!- Zaczął Harry po angielsku, ale zaraz się poprawił – Cześć, jestem Harry Styles, a to Louis Tomlinson, Zayn Malik, Niall Horan, Liam Payne. A ty jesteś…?
Nie byłam w stanie nic odpowiedzieć, dlatego pokiwałam tylko głową. Chłopaki na to zrobili zdziwioną minę. Po jakiejś minucie wpatrywania się w nich zebrałam się na odwagę i opowiedziałam :
- Na Katy się zywam, cześć.
-Co?- Zapytali na raz
-Emm…Katy…się nazywam-Poprawiłam się
Kiedy już w pełni doszłam do siebie zaproponowali, żebyśmy wrócili do klasy bo lekcja na pewno się już zaczęła. Poszliśmy więc. Nie mogłam uwierzyć, że idę korytarzem z moimi idolami. To było jak lot w kosmos tylko, że mniej realne… Kiedy doszliśmy do klasy Liam otworzy przede mną drzwi i puścił mnie pierwszą. Nauczycielka nie była zbytnio zachwycona kiedy mnie zobaczyła, ale kiedy do klasy weszli chłopcy nie wyglądała już na rozgniewaną. Przedstawiła chłopaków i wyjaśniła, że będą z nami chodzić do trzeciej klasy, ale chcieli się z nami zapoznać wcześniej, więc przyszli teraz. Nauczycielka poprosiła mnie- właśnie mnie!- żebym oprowadziła nowych uczniów na co z niehamowanym szczęściem się zgodziłam. Cały dzień spędziłam z One Direction oprowadzając ich po szkole, rozmawiając z nimi i o nich. Kiedy wróciłam do domu byłam w takiej euforii, że nie byłam w stanie normalnie funkcjonować. Dzisiejszy dzień miną mi strasznie szybko. Następnego dnia siedziałam w ławce z Zaynem. Strasznie podobało mi się teraz chodzenie do szkoły. Do końca roku szkolnego całe dnie spędzałam z chłopakami. Dzisiaj był pierwszy dzień wakacji. 
Pakowałam się właśnie do Paryża- już za cztery dni wyjeżdżam- kiedy usłyszałam pukanie do drzwi. Pobiegłam czym prędzej otworzyć. W drzwiach stał Harry z krwiście czerwoną różą. Popatrzyłam w jego oczy, które teraz były pełne determinacji i pewności siebie. Nic nie mówiąc Harry klękną przede mną jakby miała mi się oświadczyć i zapytał :
-Katy, nie znamy się za dobrze, ale jestem pewien, że kocham cię całym moim sercem. Czy zostaniesz moją dziewczyną?- Tak, to brzmiało ja oświadczyny…
Nie byłam w stanie nic powiedzieć, dlatego pobiegłam prosto w jego rozstawione ramiona wtulając się w niego. Kiedy byłam już w stanie w miarę normalnie myśleć odezwałam się w jego ojczystym języku :
- I love you- Powiedziałam z pasją i pocałowałam go.
On na to się zaśmiał i przytulił mnie mocniej. 
Zamknęłam oczy wdychając jego boski zapach. Kiedy znowu otworzyłam oczy leżałam na łóżku w swoim pokoju. Gwałtownie zerwałam się do pozycji leżącej. Obracałam szybko głową szukając Harry ‘ego. Zerwałam się z łóżka i pobiegłam do drzwi wejściowych szukając różę, którą ostatnio widziałam. Kiedy nic nie znalazłam pobiegłam do kuchni sprawdzając którego dzisiaj jest. Okazało się, że jest dokładnie dwudziesty ósmy maja szósta czterdzieści osiem. Kiedy uświadomiłam sobie, że miną tylko jeden dzień przed oczami zrobiło mi się czarno, usłyszałam wysoki krzyk i poczułam pod sobą coś zimnego. Kiedy ponownie otworzyłam oczy widziałam sufit, a kiedy przekręciłam głowę sąsiadkę Lulinę.
-Jak się czujesz skarbie?- zapytał zatroskany głos.-Usłyszałam jakiś krzyk z twojego domu i przybiegłam. Leżałaś na podłodze cała czerwona.
-To był tylko sen…- Powiedziałam rozhisteryzowanym głosem po czym zaniosłam się głośnym szlochem.
Do końca prawdziwego roku szkolnego nie mogłam uwierzyć, że był to tylko sen. Byłam jeszcze bardziej nieobecna niż wcześniej. W końcu przyzwyczaiłam się do życia z uczuciem rozczarowania. Co dziennie budziłam się z myślą, że mój sen okaże się prawdą…  



                                                                                                                             Alex <3

poniedziałek, 16 czerwca 2014

Rozdział 9

-Bo co Katy śpi?-zapytał chyba Louis
Jak powiedział to Louis to byłam już na dole.
-Nie śpie-powiedziałam wchodząc do pokoju,zakręciło mi się w głowie....



Chwyciłam się szafki koło mnie.Ja to planowałam czy co,że szafka koło mnie stoi?
-Katy?-zapytał Louis widząc w jakim stanie jestem-co ci?
-Nic,spoko jest!-odpowiedziałam.Następne kłamstwo z moich ust.
-Widze,że ci coś jest-ciągnął dalej
-Wydaje ci się-zakpiłam z niego-jakby mi coś było to bym komuś coś powiedziała,no nie ?
-No dobra powiedzmy,że ci wierzymy-zakończył rozmowę Niall.
-Ale...-Louis coś chciał jeszcze dopowiedzieć ale przerwał mu Liam.
-Stary-powiedział spokojnie-jakby jej się coś działo to by nam powiedziała.
-Dokładnie a narazie tylko mnie głowa boli i idę spać.Dobranoc-powiedziałam podchodząc do Louis'a i przesylabowałam mu "dobranoc".
-Dobra,dobra-powiedział zły.Dobra rozumiem go martwi się ale no bez przesady nie mam 5 latek.Przecież nie zdradzę mu,że wogóle nie sypiam no nie? "ON" mi nie da je.
-Dobranoc-powiedziałam ostatni raz i poszłam do swojego pokoju.Weszłam i znów mi się zakręciło w głowie.Usłyszałam chytry śmiech
-I co teraz zrobisz? co?-zapytał męski głos
-Zostawisz mnie w spokoju?-zapytałam wkurzona
-Tak-powiedział.
-Tak?-zapytałam zdziwiona i usiadłam na łóżku.
-Ciebie tak...haha..ale twoich znajomych nie-powiedział i cały śmiech ucichł.Usnęłam.

------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Katy się dziwnie zachowuje.Coś ukrywa ale tego nie chce powiedzieć,pewnie się boi.Ale czego?Że ją wyśmiejemy?że jej nie uwierzymy?Nic z tych rzeczy!
-Stary nie naciskaj jej! Dobra?-powiedział podenerwowany Niall. 
-Bo co? Może Niallerek kocha Katy? Co?-zakpiłem
-Nie zacznę się z tobą kłócić bo jesteśmy przyjaciółmi!-powiedział Niall i wyszedł.Obróciłem się i napotkałem zdenerwowanych towarzyszy.
-No co?!-zapytałem i szybko wyszedłem.Pokierowałem się do "mojego"pokoju.Miałem łóżko koło Niall.Słyszałem jak brzdękał na gitarze.Nie odwarzyłem się wejść do naszego pokoju.Postanowiłem znaleźć jakiś pusty domek.Znalazłem po jakiś 25 minutach.Zwykły brązowy domek z tyłu 2 duże drzewa na których można założyć hamak i taras ze stołem i krzesłami.Weszłem do środka.Był podobnie urządzony jak nasz.Z oddali zobaczyłem schody.Podeszłem do nich i weszłem na góre.Na górze były 7 drzwi.Weszłem w pierwsze za drzwiami znajdowała się łazienka.Zamknąłem i weszłem w następne i następne...itd.Wszystkie były do sypialni.Zszedłem na dół i weszłem do salonu.Na stole była rzucona koperta.Podszedłem i otworzyłem ją...

------------------------------------------------------------------------------------------------------------

-Widział ktoś Louis'a?-zapytałem
-Nie-powiedział smutno Liam-Nie ma go już 4 godziny.
-Tak długo?-zapytałem zaskoczony
-Niestety-posmutniała Paulla.
-Spokojnie znajdzie się-powiedział Harry podsłuchając rozmowę.
-A jak nie?-załamała się Oriana która weszła do salonu.
-Nie wolno tracić nadziei-powiedział Harry dając dłoń na ramię Paully w geście pocieszającym.W tej chwili trzasneły drzwi frontowe i na schody wszedł Louis.
-Gdzie byłeś?-zapytał strogo Liam nie pokazując po sobie szczęścia.
-A co ci do tego?-odpowiedział i pobiegł.
-A go co ugryzło?-zapytała zaskoczona Sura.
-Nie wiem ale szybko się trzeba tego dowiedzieć!-powiedział Zayn
-Pierwszy raz się ze sobą zgadzamy-wyszczerzył się Harry.
-Nie szczerz się tak-krzyknął ktoś z góry.Na górze była tylko Katy i Louis.
-Pewnie to była Katy-zkwitowałem
-Nie...to nie była Katy bo to był męski głos i poznałabym jej głos-odpowiedziała wystraszona Kornelia
-No to pewnie był Louis-powiedział Hazza.
-Nie Hazza to też nie był Louis-powiedział Zayn spoglądając na Hazze.
Po chwili usłyszeliśmy śmiech.
-To nie był napewno Louis-skwitowałem znów..




                                 W następnym rozdziale:                                      

Osoby:Katy,Louis,Hazza,Niall,Paulla,Zayn,Natalia,"ON",Shannon...
miejsca:Dom chłopaków,znaleziony dom przez Louis'a,piekło



"Co ty tu robisz?!"
"Mieszkam??"



,,Louis dziwnie się zachowujesz"
"A ty nie??"



"Spróbój go tylko tknąć!"



"Musisz go zabić!!"
"A jak tego nie zrobię?"
"To już nie żyjesz!"



...........................
              


------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Rozdział był późno pisany i może być z niego nie wypał.Ale mam nadzieje,że chociaż jednej osobie się spodobał.Co do konkursu już dawno się skończył.Wysłała mi tylko jedna osoba.Wygrała 13Alice gratulacje!!!!!Opowiadanie wygrane powinien pojawić się zaniedługo.Zdecydowam,że coraz mniej osób komentuje moje opowiadania i jestem troche załamana bo wydaje mi się,że czyta to tylko i wyłącznie 3 osoby.Wstawiam nową regułe 

                                                                    3 komentarze= next

środa, 4 czerwca 2014

Rozdział 8

Weszłam do pokoju i położyliśmy się jak prześniej.Ja z Katy,Paulla ze Surą a Oriana na Sofie.
-Dobranoc-powiedziałam po chwili usłyszałam odpowiedz
-Dobranoc.

------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Za dużo się działo,właśnie przyjechała moja siostra.Czekaj jak ona miała na imię?Znów zapomniałem...Karnle,nie takto szło,chwila wiem! Korcela,dobra poddaje się!Musze się jej spytać ale to później jak się obódzi.Wstałem z łóżka,poszłem do toalety gdy po drodze spotkałem...siostrę,musze się jej tego spytać utrudnia mi to imię życie.Chyba też szła do łazienki bo niosła ubrania na przebranie.
-Idziesz?-zapytałem pokazując drzwi
-Nie,idę na dół-powiedziała i wymineła mnie
-Spoko ale po co ci są ubrania jak nie idziesz do toalety?-podniosłem brew
-A po co ci to mam mówić? Nie jesteś moją mamą tylko bratem-powiedziała i zeszła na dół
-będe mieć trudne życie z nią-powiedziałem szeptem i weszłęm do toalety.Zrobiłem wszystkie rzeczy które miałem zrobić (razem z ubraniem się) i wyszedłęm.Pokierowałęm się do kuchni przy stole siedziała moja siostra i jadła chrupki z mlekiem.
-Hej,znów-powiedziałem i już miałem zacząć rozmowę gdy wtrąciła mi się w słowo
-Hej,idę do toalety-wyszła,nie chciała przecież.
Usiadłem na krześle gdzie nie dawno siedziała moja siostra.Do kuchni weszła Katy.
-Hej!-przywitała się.Chyba się jeszcze nie skapła,że ona jest w tym domu.-aaaaaaaaaaaaa!
Noi się skapła.Chłopcy oraz dziewczyny pojawili się na dole koło nas.
-Katy uspokój się-powiedziała spokojnym głosem Paulla
-Ale jaakk.....przecież....ohh-powiedziała załamana i ledwo usiadła na krześle musiałem jej pomóc bo by chyba nie siadła tam gdzie powinna.Tylko na podłodze-Dzięki,ale jak ja się tutaj znalazłam?
-Natalia nam powiedziała,że cię spotkała w autobusie-powiedział Niall znów jedząc.Gdzie mu się to mieści?
-Nataliaa....-powiedziała Katy i spojrzała gniewnym wzrokiem jakby mógłby zabijać,już by nie żyła z 2 razy.
-Sorrryy.-powiedziała przepraszającym głosem-ale oni się o Ciebie martwili w szczególności Niall,który nie dawał mi słuchać muzyki bo cały czas panikował czy Ci się coś stało czy nie?Zayn musiał go cał czas pocieszać,że nic ci nie jest
-Ze mną to nie była prawda-powiedział z wyrzutem Niall
-Taaaaa bo ci uwierzy-krzyknąłem i przytakując głową czymś dostałęm,że aż spadłem na podłogę.-Ejjj!
-Teraz wiesz,że lepiej nie zadzierać z Horanem-zaczeła się śmiać Katy
-Dokładnie!-przytaknął Niall i przybił piątkę z Katy.
-Chłopaki chyba nie zapomnieliście,że jestesmy na obozie i jesteśmy też dla innych fanek....-Biedny Liam nie mógł dokączyć bo druga osoba się wepchała w słowo
-Mam się poczuć urażona?-zapytała Paulla
-Eeeeee nie-powiedzieł zdziwiony-to nie o to chodzi,że was nie lubimy ale mamy też dużo zaplanowane.Bitwę na blony z wodą....itd.
-Macie fajnie-posmutniała Katy
-Dlaczego nie idziecie z nami przecież jesteście zapisane-powiedział Niall
-Właśnie nie-powiedziała Sura podkreślając słowo ,,nie " .
-Co dlaczego?-w końcu udało mi się wtrącić w rozmowę
-Nie wiem-powiedziała zasmucona Katy
-spokojnie może uda nam się namówić szefową byście mogły być na bitwie balonami z wodą-powiedział Harry
-Takkk!-krzyczały wszystkie oprócz Katy
-A ty Katy,dlaczego?-zapytał się Niall skacząc ze szczęścia
-Nie mogę-powiedziała zawiedzona-nie mogę być mokra
-Dlaczego?-zapytałzaskoczony Zayn
-Dlatego,że mogę zemdleć bo jestem już chora.-powiedziałam spoglądając na wszystkich
-Szkoda-powiedział Niall i pobiegł na górę pewnie się przebrać.
-To my idziemy Katy,sorry-powiedział Lou
-A ja zostane-powiedziała Paulla
-Serio?-zapytałam z nadzieją
-Nie-powiedziała śmiejąc się i moja nadzieja prysła jak bańka mydlana,Zostanę sama jak paluszek.
-Ja z tobą zostanę-powiedziała Kornelia
-Nie Korcik idź,mną się nie przejmuj,nie będe wychodzić.-powiedziała i poszła na górę.
Zbieraliśmy się i Niall zszedł jakiś dziwny,blady.
-Nic Ci nie jest?-zapytałem się i przyłożyłem dłoń do jego czoła-ty masz gorączke.Zostajesz w domu z Katy.Zaglądaj do niej,spoko?
-Spoko-powiedział i usiadł na krześle w salonie-a lekarstwa jakieś?
-W apteczce jest Polopiryna,weź sobie i daj też Katy jak będzie źle się czuć.-powiedziałem i wyszedłem.

------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Obódziłąm się i zeszłam do kuchni.Powiedziałam cześć jak zwykle i dopiero później skapłam się,że gadam z Louisem.Ale ja przecież uciekłam z tego domu,zaczełam krzyczeć.Wszyscy się zjawili.Uspakajali mnie,opowiadali mi jak się tu spowrotem znalazłam.Dowiedzeli się,że spotkałam Natalie wiem przedtem nie znałam jej imienia.Dowiedziałam się,że dzisiaj jest bitwa na wode z balona,ja nie mogę,głupia moja choroba!
Posmutniałam i poszłam na górę.Jakby wszyscy wiedzieli co mi jest to by napewno zostali,ale nie chce im psóć zabawy.Przecieeż są na obozie jezcze w dodatku z prawdziwy One Direction,niech się cieszą.Położyłam się na łóżku i gapiłam się ślepo w sufin,powiem naprawdę był ciekawy choć nic na nim nie było.Szelest po chwili ucichł,wyszli, poszli beze mnie.Zostawili mnie samą w tym dużym domu.Ciarki mnie aż przeszły.Nie miałam co robić,położyłam się i zasnęłam.
-Aaaaaaaaaaaaaaaaaa!-krzyknęłam i zaczełam płakać.Do pokoju wpadł Niall,Ale jak przecież on miał być na zabawie,nie ważne.Usiadł koło mnie,przytulił i głaskałpo głowie.Moczyłam mu jego koszule,fajnie.Oto ja bojąca się!Tadaaammm!
-Ciiii,spokojnie-powiedział przytulając mnie,tego mi brakowało.-Co się stało?zły sen?
-Nie,tak,nie wiem-powiedziałam zamyślona czy mu to mówić czy nie.Gdy miałam 16 lat w naszym domu zaczęły się dziać dziwne rzeczy.Najpierw spadały książki z półek,aż doszłod o tego,że prawie poraził mnie prąd od telewizora.Chciałam włączyć telewizor i bum.Trochę prądem dostałam.Tata sprawdzał co się stało i okazało się,że był nadcięty kabel.Rodzice i bracia (mam dwóch braci) mówili mi,że ten telewizor był już stary tak samo kabel i mógł ktoś letko dotknąć i mógł by się przeciąć.ALe ja im nie wierzyłam,bo wiedziałam,że to był ON!Straszył mnie po tym co mu zrobiłam,nawiedzał mnie!Pewnego wieczoru spałam i pociągnął mnie za nogę!Nie mogłam krzyczeć,zakazał mi!Nie chciałam nikogo budzić bo był musiała im mówić o co chodzi a rodzice tak czy siak by mi nie uwierzyli.Oni w takie,żeczy nie wierzą.Kiedyś powiedziałam tacie to odpowiedział mi ,,Duchy,pfff.Nie wierz w takie rzeczy!"Później nikomu nic nie mówiłam nawet przeciółce najlepszej,bo by mnie chyba za wariatkę wzieła.Przez kilka miesięcy dał mi spokój bym myślała,że znikł ale to nie była prawda znów wrócił!Znów będzie mnie straszyć!Dlaczego ja właśnie musiałam na niego trafić?Wróciłam do rzeczywistości.
-Katy?-próbował mnie otrząsnąć Niall
-Co?,gdzie?Kto?-powiedziałam wystraszona i rozglądłam się dookoła
-Spokojnie to tylko ja,Niall-próbował mnie uspokojić.
-A ty nie na zabawie?-powiedziałam i podniosłam brew
-Nie,źle się czuje-powiedział i kichnął
-Wiesz źle ci nie idzie-zaczęłam się śmiać,to chyba nie było na poważnie?No nie?
-haha bardzo śmieszne,a teraz na poważnie.Śnił Ci się zły sen czy ci  się coś stało?
.-Tak miałam zły sen,nie chce o niej mówić-naserio tak nie było,udawałam.Chyba dobrze mi poszło bo Niall kupną moją wypowiedź.
-Ok,nie będe cie namawiać do niczego czego nie chcesz-Jak ja go kocham,taki opiekuńczy,słodki a jego blond włosy....Przestań o czym ja myślę!
-Dzięki-powiedziałam i uśmiechłam się-przesuniesz się chce się położyć?
-Może-powiedział pokazując swoje białe ząbki
-Ejj-klepłam go w ramię
-No dobra-odsunął mi się
-Dzięki!-krzyknęłam
Siedzieliśmy w naszym pokoju gdzie śpimy z dziewczynami przez kilka minut zastanawiając się co powiedzieć drugiemu.Pierwszy odezwał się Niall
-Wszystko gra?-zapytał zaniepokojony moim wyglądem,nie dziwię się pewnie teraz wyglądam jak zombi.Blada,podkrążone oczy siedem nieszczęść.
-Tak-wmawiałam mu nie chciałam by dowiedział się o moim sekrecie.Teraz ON stał przedemną i śmiał się szyderczo.
-napewno?-zapytał
-Tak!-krzyknęłam zdenerwowana by się odemnie odczepił
-spokojnie-powiedział i wstał z łóżka-Już sobie idę!
Podszedł do drzwi i wyszedł czaskając.
-Pięknie Katy!-powiedziałam do siebie z wyrzutem-pewnie teraz straciłaś najlepszego przyjaciela!
Po moich policzkach popłyneła samotna łza.Co ja największego zrobiłam! Ja nigdy nie będe szczęśliwa!
Musiałąm sie wziąść w garść ponieważ dziewczyny zachwilę przyjdą z bitwy pewnie mokre i szczęśliwe a najbardziej zmęczone.Podeszłam do łazienki by zmyć makijaż.Zmyłam i usłyszałam jak dziewczyny wrzeszczą.
-Ale fajnie było-krzyczała chyba Paulla
-Nie krzyczcie tak!-chyba krzyknął Niall
-Bo co Katy śpi?-zapytał chyba Louis
Jak powiedział to Louis to byłam już na dole.
-Nie śpie-powiedziałam wchodząc do pokoju,zakręciło mi się w głowie....

------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Hej! dzisiaj nowy rozdział!Mam nadzieje,że się spodobał i czekam na kreatywne komentarze.Przypominam,ze jutro jest ostatni dzień na przysłanie opowiadania.Więc ten kto jeszcze nie wysłał na directioners13@onet.pl to wysyłaj!jutro do 00:00 kończy się konkurs ;)

                                                                                                                                              Alex


poniedziałek, 2 czerwca 2014

Imagin z Harrym cz.1

 Głosowaliście na ankiecie na Harry'ego i Zayn'a. Wygrał  Harry więc zaczynam pisać.Miłego czytania :)
Jakby ktoś nie wiedział:
(T.I)-Twoje imię
(I.T.P)-Imię twojej przyjaciółki
(T.N)-Twoje Nazwisko


-(T.I)!-ktoś krzyknął
-Co?!-odkrzyknęłam
-Wstawaj za 30 minut musimy być na lotnisku!-krzyknęła moja rodzicielka
No tak,lotnisko!Od kilku dni czekałam na wyjazd do Londynu.Szybko się ubrałam w koszulkę z flagą UK,krótkie spodenki i trampki koloru czarnego.Podbiegłam do toalety,uczesałam się,zrobiłam letki makijaż i ubrałam kolczyki w kształcie serc z flagą Wielkiej Brytanii .Weszłam do kuchni.Przywitał mnie piękny zapach gofrów.
-Jak się spało?-zapytała moja rodzicielka jedząc gofra
-A spoko-uśmiechnęłam się na spomnienia mojego pięknego snu.Właśnie wychodziłam za mąż za Harry'ego Stylesa
-Widzę,że fajnie po twoim uśmiechu na pięknej buźce-powiedziała dojadając gofra a ja nawet swojego nie zaczełam.Wzięłam go do ręki opowiadając.
-Ja mam brzydką buźkę!-krzyknęłam i zarumieniłam się.Dobrze,że tego mama nie widziała!
-Taaaa jasne-powiedziała i zaczęła się śmiać a po chwili zjadłam gofra i zaczełam się z nią śmiać.
-Jedziemy?-zapytałam spoglądając na zegar-mamy 10 minut!
-Ile?-zawołała zdezorientowana mama-Gdzie (I.T.P)?
-Pewnie zaraz zadzwoni na domofon-tak jak powiedziałam usłyszałam nasz domofon.-mówiłam
-Powiedź jej,żeby weszła
-Spoko-odkrzyknęłam i wyszłam na pole w krótkim rękawku..Było na polu ciepło jak na koniec jesieni.
-Wejdź!-krzyknęłam i gestem ręki pokazałam by weszła.
-No dobra,chwila!-odpowiedziała i zaczęła ciągnąć swoje walizki za sobą.
Podeszła do mnie i pomogłam jej wejść z tym bagażem.Moja mama dalej wszystko sprawdzała czy ma to czy ma tamto czy ma siamto.Chyba sprawdzała z 5 minut.Gdy już dokładnie sprawdziła,weszliśmy do samochodu i tata nas podwiózł.Tata nie jechał bo ma dużo pracy i nie mógł zostawić własnej firmy.Jakby pojechał to by firma była w kilku kawałkach,pewnie.Przeszliśmy przez odprawę i podążyliśmy do samolotu.W samolocie od razu zasnęłam.Obudził mnie szturchanie (I.T.P)
-Dolecieliśmy!-krzyknęła uradowana
-Tak?Fajnie!-jak wyszliśmy i przekroczyliśmy odprawę zaczęliśmy piszczeć i skaczeć.
-(T.I) a jak spotkamy One Direction?-powiedziała podekscytowana.
-OMG zapomniałam tu mieszkają One Direction-krzyknęłam a jakiś facet koło mnie zaczął biec-O co cho?
(I.T.P) tylko podniosła ramiona i pokręciła głową,że nie wie.Na chłopaka się rzuciły jakieś dziewczyny.Rzuciły?Mało powiedziane.Chłopak nie miał z nimi szans.
-Idziemy?-zapytałam pokazując głową na chłopaka
-No może lepiej-powiedziała i spojrzała na tego chłopaka-Czy ta dziewczyna go gryzie?
-Nie to on sam się gryzie-powiedziałam i podeszliśmy do chłopaka.
-Przestańcie!-krzyknęła moja przyjaciółka,a wszyscy na nią spojrzeli.Chłopaka zyskając więcej czasu uciekł.Nawet nie podziękował.
-Nienawidzimy Was!-krzyknęły i ukiekły
-O co chodziło?-zapytała przyjaciółka spoglądając tam gdzie był jeszcze nie dawno jakiś chłopak.
-Nie mam pojęcia,wyglądało to tak jakby to była jakaś gwiazda i fanki się tak na niego rzucają.-powiedziałam rozglądając się za mamą.
-To na pewno nie był ktoś z 1D i to nie były ich fanki.Directioners tak się nie rzuca!-po chwili przyznałam jej rację.
-Trochę masz racji i trochę nie.Pamiętasz jak Ci pokazywałam filmik jak Harry dostał butem fanki w kroczek?Bo fanka rzuciła.A jak Louis prawie spadł z platformy tylko go Harry przytrzymał,to też był but.Widzisz nie które fanki są niebezpieczne.-skończyłam swój monolog.
-Jak ty umiesz szybko gadać-powiedziała chichotem.
-Ma się to po mamusi
-Ja ci dam po mamusi,po tatusiu-odkrzyknęła mama a my zaczęliśmy się śmiać.-Idziemy do tego hotelu?
-Hotelu?-zapytała zdziwiona (I.T.P)
-Na razie hotelu-powiedziała mama
-Ok-powiedziałam i mama zadzwoniła po taxsówkę.Facet przyjechał,wsiedliśmy i mama podała adres.Ruszyliśmy jechaliśmy chyba z godzinę jak nie więcej.Dojechaliśmy i wysiedliśmy.Hotel był bardzo piękny,koloru niebieskiego chyba 3 gwiazdkowy.Weszliśmy do środka i podeszliśmy do Recepcji.
-Dziędobry-powiedziała mama oczywiście po angielsku-mieliśmy zarezerwowany pokój.
Pani z recepcji popatrzyła na jakieś papier i odpowiedziała
-Tak,jest-powiedziała-nazwisko (T.N)
-Tak-mówiła mama cały czas po angielsku,dziwne skąd ona tak dobrze zna język?
-Pokój 210-powiedziała i podała nam kluczę.Wzieliśmy i podążyliśmy do windy.Były trudności wejścia do windy bo moja przyjaciółka panicznie się boi wind.Ale przecież nie pójdzie z torbą na 6 piętro?No nie?
Siłą weprzałam ją i już jechaliśmy.(I.T.P) zaczeła się cząś ze strachu.
-Spokojnie-powiedziałam do przyjaciółki-jeszcze 3 piętra
-pocieszające-powiedziała obrażona
-Nie no teraz będzie się na mnie obrażać-powiedziałam i przeczesałam swoje długie włosy.
-Nie!-krzyknęła
-Nie?-odkrzyknęłam i tak dalej się kłóciliśmy
-Hallo dziewczyny?Jesteśmy!-przerwała nam kłótnię moja mama
-Co?-powiedziałam nie kątaktując
-No jesteśmy na swoim piętrze?-powieziała pokazując
-Eeeee...-powiedziała ( I.T.P) nie dowierzając
-Eeeee,mamooo-powiedziałam przeciągając-ręke trochę niżej
Mama przewróciła tylko oczmi i dała rękę na dół nie patrząc gdzie ją daje.
-Nie tak nisko!!-krzyczałam
-O co wam chodzi?-zapytała zdziwiona mama
-To niech pani tą ręke weźnie z mojego kroczka!-krzyknął ktoś.Mama momentalnie obróciła się,za nią stał we własnej osobie Harry Styles z tego słynnego zespołu One Direction,którego tak bardzo kocham razem z (I.T.P).
-Ojj,przepraszam-powiedziała i na jej policzkach pojawiły się rumience.
-A rękaaaa-powiedziałam jąkając sie
Mama wzieła również ręke i chwyciła swoją walizkę-chodzcie!
Moja przyjaciółka podążyła za nią a ja podeszłam do Harry'ego i dałam mu buziaka w policzka,ale on musiał przechylić głowę.Bo to by nie był Harry,nie?
-Przepraszam-powiedziałam,wziełam swoją walizkę i podążyłam do pokoju nie wieżąc,że pocałowałam Harry'ego.Dobrze,że zapamiętałam numer pokoju.Bez pukania weszłam do pokoju,bo po co pukać do swojego i teraz żałuje,ze nie zapłukałam.Weszłam i zobaczyłam Niall'a bez spodni.
-Ojj,przpraszam to nie ten pokój-powiedziałam i zakryłam oczy.
-Spoko nic się nie stało,zgubiłaś się?-zapytał biorąc moje ręce z oczów osłaniając mi swoją twarz i oczy.Boże jakie on ma piękne oczy,Dobra stop!Ja kocham Harry'ego!
-Może już pójdę?-powiedziałam zmieniając temat.
-A wiesz gdzie śpisz?-zapytał
-Tak idę pa!-odkrzyknęłam i wyszłam z pokoju opierając się o drzwi.Co jeszcze mnie dzisiaj spotka?Spotkanie Harry'ego pod windą później pocałunek w usta.Wejście nie do swojego pokoju i zobaczenie Niall'a tylko w bokserkach.Dobra opanój się!Gdzie może być nasz pokój?
-Telefon!-krzyknęłam aż Niall wyszedł z pokoju
-Kogo?-zapytał,a ja znów przekręciałam oczmi.On mnie śledzi!
-Moja!-powiedziałam już ciszej
-Zgubiłaś?-zapytał już troche zaczyna mnie wkurzać!
-Nie?Mam go tutaj-powiedziałam,wyciągając komurkę i pokazując mu ją
-Masz ładny telefon!-on się nie oczepi nie?
-Dzięki,znów cię żegnam!-powiedziałam i poszłam w lewą stronę.Czułam na sobie jego wzrok,taki przenikliwy.Zatrzymałam się już na 5 piętrze,zadzwoniłam do przyajciółki,po 3 sygnałach oebrała
-Gdzie ty jesteś kobieto-krzyknęła do słuchawki
-NIe krzycz nie jestem głucha!-odkrzyknełam-gdzie jest nasz pokój?
-pokój 210.
-ale ja tam byłam-zaczełąm się tłumaczyć i iść w stronę pokoju 210-dobra jestem pomyliły mi się pokoj i....dobra powiem Ci jak wejdę.Rozłączyłam się i weszłam do pokoju....tym razem pukając.
-Dlaczego pukasz-powiedziała mama otwierając drzwi
-Bo wole teraz pukać!-krzyknęłam i poszłam usiąść na łóżko
-Wasz pokój z (I.T.P) jest tam-powiedziałam mama i pokazała palecem na brązowe drzwi.
-Dzięki-podziękowałam i udałąm się do "naszego" pokoju.Weszłam pokój był koloru zielono-żółtego z naklejkami z kwiatkami.Były dwa łóżka a koło łóżek szafka.Było jedno okno w pokoju a koło niego szafa na ubrania.Koło drzwi była komoda a na komodzie było położony telewizor.
-Gdzie byłaś-odrazu przywitała mnie miło Przyjaciółka
-A "cześć" gdzie?-zapytałam
-Cześć,teraz odpowiedź-powiedziała śledząc moje wyczyny.
-zgłubiłam się-powiedziałam i usiałąm na jednym z łóżek
-Dlaczego nie szłąś za nami?
-Dałam buziaka w usta.....Harry'emu-powiedział spoglądając powoli na moją przyjaciółkę
-Co?-powiedziała otwirając szerzej oczy-czy ty robisz sobie żarty ze mnie?
-Nie miał być tylko w policzek a ty wiesz jaki jest Harry,musiał-powiedziałam biorąc odech
-Wiem jaki jest Harry,i tyle nie mogłaś się ocząsnąć po pocałunku?-zapytała zdziwiona
-Nie tylko to się wydarzyło-powiedziałam,mam nazieje,że mnie za to nie zabije-nei zapukałam bo byłam przekonana,ze to nasz pokój i weszłam do niego.W tym pokoju był Niall...-przerwała mi
-Niall...
-Nie rozmażuj się i weszłam w nie odpowiednim momenice,weszłam gdy był tylko w.....bokserkach-powiedziałam nie pewnie
-w czym-zaczeła kaszleć
-Bokserkach-powtórzyłam
Podeszłam do niej i klepłam ją w plecy.Chyba za mocno
-Ałł-powiedziała z bólem-wiesz co?
-Sorry?
-Zapominamy o tym co się stało dzisiaj-powiedział mój towarzysz i zaczął udawać,ze tracimy pamięć.
-coś ci się nie udało-zaczełam się śmiać do naszego weszła mama.
-Macie gościa-powiedziała i przepuściłą go w drzwich.W naszym pokoju stał Harry....


Hej tak mnie dzisiaj naszło by napisać imagin o Harrym na którego głosowaliście w ankiecie.Mam nadzieje,że spobała się wam 1 część.Czekam na kreatywne komentarze i proszę rozdawajcie też innym mojego bloga.Zapraszam też na mojego drugiego bloga,nie pojawił się jeszcze pierwszy rozdział ale mam go już trochę napisanego Blog.




                                                                                                                                        Alex