A to oto wygrane opowiadanie:
Plan na nadchodzący tydzień : wstać, przeżyć, iść spać. Szkoła, domowe obowiązki i sen. Tak wygląda codzienna rutyna. Nic na to nie poradzę. Dzisiaj jest dwudziesty siódmy maja. Od dzisiejszego dnia do końca roku szkolnego pozostało trzydzieści jeden dni. Kończę trzecią klasę gimnazjum. Nie mogę się doczekać wakacji. Przynajmniej na dwa miesiące mogę oderwać się od wspomnianej już codziennej rutyny. W tym roku wybieram się do Paryża- miasta zakochanych. Nie liczę na żaden nowy związek, ale kocham to miasto.
Wracając do tego tygodnia trzeba by było zbierać się do spania. Jutro muszę iść do szkoły. W prawdzie na lekcjach nic nie robimy, ale przynajmniej mogę spotkać się z przyjaciółmi o ile jeszcze im się nie znudziłam. Moje życie nie jest bajką. Niektórzy myślą, że jeśli mam dzianych rodziców mogę mieć wszystko. Tyle, że przez to wszystko widzę ich dwa do czterech razy na rok. Przez resztę roku zamykam się w sobie, nie dopuszczam nikogo do siebie. Ludzie myślą, że specjalnie ich od siebie odpycham ale tak nie jest. Z natury jestem marzycielką. Na lekcjach nie potrafię się skupić ciągle myślę kilka miesięcy albo lat do przodu. Wyobrażam siebie na koncertach moich idoli. Mianowicie One Direction. To dzięki ich piosenką jeszcze nie ze świrowałam i nie tracę całkiem kontaktów ze światem żywych.
Niektórzy śmieją się, że wyglądam jak zombie. Jestem blada jak ściana, ale traktuję to jako mój atut. Nie jestem zbyt wysoka ani nadzwyczaj wysportowana. Na lekcjach wychowania fizycznego ciągle się potykam właśnie przez moją bujną wyobraźnię. Mam wielkie piwne oczy dziecka. Włosy koloru płynnej czekolady. Tak się zamyśliłam, że jakimś cudem nie weszłam w auto stojące przede mną. Jestem na parkingu szkolnym. Mam dokładnie trzy minuty do rozpoczęcia się pierwszej lekcji jaką jest język polski.
Pani Nowakowska jest bardzo miłą nauczycielką, ale jeśli czegoś się zapomni na jej lekcje nie odpuści. Bardzo często mam z nią na pieńku bo na jej lekcjach rozmyślam najwięcej. Dzisiaj miał być ogłoszony ważny komunikat. Miałam cichą nadzieję, że chodzi o przyśpieszenie zakończenia roku szkolnego. Wchodziłam właśnie do klasy pół przytomna. Stanęłam przed moją ławką, ale okazało się, że jest zajęta. Nie miałam dziś ochoty się wykłócać, dlatego poszłam na szary koniec sali zająć miejsce. Dopiero kiedy usiadłam uświadomiłam sobie, że ta osoba, a raczej chłopak przypominał Harry ’ego z 1D. Kiedy o tym pomyślałam przyszła mi do głowy pewna myśli : Z moją wyobraźnią jest na tyle źle, że powinnam się byłam leczyć. Kiedy wszyscy zajęli miejsca zaczęłam się przyglądać twarzy chłopaka, który mnie podsiadł. W pewnym momencie on odwrócił się do tyłu i nasze oczy się spotkały. Teraz nie miałam wątpliwości, że jest to Harry. Nie wytrzymałam już dłużej, zerwałam się z miejsca i pobiegłam do łazienki. Oparłam się o chłodną ścianę głęboko oddychając. Moje serce biło jakbym przebiegła maraton. Podeszłam do umywalki i obmyłam twarz zimną wodę. Trochę pomogło, ale nie za dużo. Usłyszałam, że do łazienki ktoś wchodzi. Zanim zorientowałam się kto to moje serce jeszcze bardziej przyśpieszyło. Okazało się, że był to Harry!! Zaczęłam teraz oddychać przez usta. Oparłam się ponownie o ścianę i zjechałam na dół siadając na kafelkach, przez które zrobiło mi się zimno i się uspokoiłam. Zauważyłam, że za Harrym idą pozostali. Cała oblałam się potem.
-Hi!- Zaczął Harry po angielsku, ale zaraz się poprawił – Cześć, jestem Harry Styles, a to Louis Tomlinson, Zayn Malik, Niall Horan, Liam Payne. A ty jesteś…?
Nie byłam w stanie nic odpowiedzieć, dlatego pokiwałam tylko głową. Chłopaki na to zrobili zdziwioną minę. Po jakiejś minucie wpatrywania się w nich zebrałam się na odwagę i opowiedziałam :
- Na Katy się zywam, cześć.
-Co?- Zapytali na raz
-Emm…Katy…się nazywam-Poprawiłam się
Kiedy już w pełni doszłam do siebie zaproponowali, żebyśmy wrócili do klasy bo lekcja na pewno się już zaczęła. Poszliśmy więc. Nie mogłam uwierzyć, że idę korytarzem z moimi idolami. To było jak lot w kosmos tylko, że mniej realne… Kiedy doszliśmy do klasy Liam otworzy przede mną drzwi i puścił mnie pierwszą. Nauczycielka nie była zbytnio zachwycona kiedy mnie zobaczyła, ale kiedy do klasy weszli chłopcy nie wyglądała już na rozgniewaną. Przedstawiła chłopaków i wyjaśniła, że będą z nami chodzić do trzeciej klasy, ale chcieli się z nami zapoznać wcześniej, więc przyszli teraz. Nauczycielka poprosiła mnie- właśnie mnie!- żebym oprowadziła nowych uczniów na co z niehamowanym szczęściem się zgodziłam. Cały dzień spędziłam z One Direction oprowadzając ich po szkole, rozmawiając z nimi i o nich. Kiedy wróciłam do domu byłam w takiej euforii, że nie byłam w stanie normalnie funkcjonować. Dzisiejszy dzień miną mi strasznie szybko. Następnego dnia siedziałam w ławce z Zaynem. Strasznie podobało mi się teraz chodzenie do szkoły. Do końca roku szkolnego całe dnie spędzałam z chłopakami. Dzisiaj był pierwszy dzień wakacji.
Pakowałam się właśnie do Paryża- już za cztery dni wyjeżdżam- kiedy usłyszałam pukanie do drzwi. Pobiegłam czym prędzej otworzyć. W drzwiach stał Harry z krwiście czerwoną różą. Popatrzyłam w jego oczy, które teraz były pełne determinacji i pewności siebie. Nic nie mówiąc Harry klękną przede mną jakby miała mi się oświadczyć i zapytał :
-Katy, nie znamy się za dobrze, ale jestem pewien, że kocham cię całym moim sercem. Czy zostaniesz moją dziewczyną?- Tak, to brzmiało ja oświadczyny…
Nie byłam w stanie nic powiedzieć, dlatego pobiegłam prosto w jego rozstawione ramiona wtulając się w niego. Kiedy byłam już w stanie w miarę normalnie myśleć odezwałam się w jego ojczystym języku :
- I love you- Powiedziałam z pasją i pocałowałam go.
On na to się zaśmiał i przytulił mnie mocniej.
Zamknęłam oczy wdychając jego boski zapach. Kiedy znowu otworzyłam oczy leżałam na łóżku w swoim pokoju. Gwałtownie zerwałam się do pozycji leżącej. Obracałam szybko głową szukając Harry ‘ego. Zerwałam się z łóżka i pobiegłam do drzwi wejściowych szukając różę, którą ostatnio widziałam. Kiedy nic nie znalazłam pobiegłam do kuchni sprawdzając którego dzisiaj jest. Okazało się, że jest dokładnie dwudziesty ósmy maja szósta czterdzieści osiem. Kiedy uświadomiłam sobie, że miną tylko jeden dzień przed oczami zrobiło mi się czarno, usłyszałam wysoki krzyk i poczułam pod sobą coś zimnego. Kiedy ponownie otworzyłam oczy widziałam sufit, a kiedy przekręciłam głowę sąsiadkę Lulinę.
-Jak się czujesz skarbie?- zapytał zatroskany głos.-Usłyszałam jakiś krzyk z twojego domu i przybiegłam. Leżałaś na podłodze cała czerwona.
-To był tylko sen…- Powiedziałam rozhisteryzowanym głosem po czym zaniosłam się głośnym szlochem.
Do końca prawdziwego roku szkolnego nie mogłam uwierzyć, że był to tylko sen. Byłam jeszcze bardziej nieobecna niż wcześniej. W końcu przyzwyczaiłam się do życia z uczuciem rozczarowania. Co dziennie budziłam się z myślą, że mój sen okaże się prawdą…
Alex <3
Youpi!
OdpowiedzUsuńEhm... Napisze ci na Google
A tak poza tym super rozdział (MÓJ!)
Ha ha ha
Gratulacje 13Alice!
UsuńNasz talentu ;))
Dzięki ;-)
UsuńŚwietny rozdział. Zapraszam na http://loveyouandhate.blogspot.com :)
OdpowiedzUsuń